W minionym roku najszybciej rosła liczba zarejestrowanych bezrobotnych lekarzy i wyższych urzędników – odpowiednio o 29 proc. i 22 proc. Wśród nich jest m.in. trzech byłych ministrów. Największe szanse na znalezienie zatrudnienia mają zaś urzędnicy podatkowi i specjaliści zajmujący się opieką nad osobami starszymi – liczba wakatów wielokrotnie przewyższa liczbę poszukujących pracy.

Spośród wszystkich 11 grup zawodowych wymienianych w klasyfikacji Ministerstwa Pracy liczba zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła w minionym roku o 7,8 proc. Szybciej niż średnia krajowa tracili pracę absolwenci szkół wyższych. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych w tej kategorii wzrosła o 9,1 proc. i przekroczyła już 188 tys. Wśród nich zdarzają się nawet prawnicy, dyplomaci, lekarze i muzułmańscy duchowni.

W przychodniach codziennością są kilometrowe kolejki, a mimo to zatrudnienia nie ma 724 lekarzy. Wychodzi średnio po dwóch na każdy powiat. Wśród nich są też ci z ukończoną specjalizacją, w tym po trzech pediatrów, ginekologów i psychologów, a także dwóch chirurgów. Narzekamy na obłożenie wymiaru sprawiedliwości, choć siedmiu sędziów zamiast na sale rozpraw chodzi do urzędów pracy. Towarzyszy im 13 adwokatów, siedmiu komorników i sześciu prokuratorów. Z kolei 467 prezesów, 1486 dyrektorów i 7385 kierowników nie ma czym zarządzać. Pracy w pośredniaku szuka też trzech byłych ministrów.

Z danych resortu pracy wynika, że spośród 2595 wymienionych zawodów 3/4 jest deficytowe, czyli liczba poszukujących pracy przewyższa liczbę wakatów. Najmniej szczęścia przy wyborze profesji mieli dzisiejsi technicy agrobiznesu. W 2012 r. na 2788 zarejestrowanych czekała jedna oferta pracy. Nikłe szanse na pracę w zawodzie mają też absolwenci studiów humanistycznych. Drugie miejsce na „liście płaczu” zajmuje politolog: 3647 chętnych rywalizowało w ubiegłym roku o sześć ofert. W kolejce w pośredniaku politolodzy spotkają socjologów, geografów, techników żywienia oraz specjalistów od integracji europejskiej.

Ale są i takie zawody, których przedstawiciele mogą przebierać w ofertach. Na jednego kierownika ruchu w zakładzie górniczym przypadało 75 miejsc, demonstrator wyrobów (akwizytor mogący pokazać, jak działa np. AGD) miał do wyboru 23 oferty, a urzędnik podatkowy mógł wybierać z 22. W niezłej sytuacji są też funkcjonariusze służby penitencjarnej (13 ofert na bezrobotnego), doradcy ds. pożyczek (9,5) i ubezpieczeń emerytalnych (7,5), opiekunowie osób starszych (7), a nawet muzułmańscy duchowni (6 ofert). Z kolei wśród 2595 zawodów na liście poszukujących pracy nie zarejestrował się ani jeden baca, żaden klaun i iluzjonista. Nie ma też mima, parlamentarzysty, krematora zwłok i poety.