Koniec z podwyżkami w urzędach. Rząd zamraża pensje budżetówce

Marek Chądzyński | 2012-04-30 06:55 | Aktualizacja: 07:00
 Złoty, zdjęcie ilustracyjne

Złoty, zdjęcie ilustracyjne / Shutterstock)

Rząd, w ramach oszczędności, zamraża pensje w budżetówce. Lekkie podwyżki dostaną tylko nauczyciele akademiccy. Eksperci ostrzegają, że to może się źle skończyć, bo do urzędów przychodzić będą tylko niekompetentni pracownicy




Strażakom, funkcjonariuszom Biura Ochrony Rządu i SG obiecano po 300 zł podwyżki – takiej, jaką dostali policjanci i żołnierze. Wypłata ma nastąpić w październiku – ale pod warunkiem że nie zostanie wykorzystana rezerwa, z której finansuje się likwidację skutków klęsk żywiołowych. Gdyby pieniędzy w niej nie było, podwyżka miałaby nastąpić w 2013 r.

Sęk w tym, że w aktualizacji programu konwergencji, którą polski rząd przesłał Komisji Europejskiej, o podwyżkach dla tych służb nie ma mowy. Program konwergencji stwierdza jasno: w przyszłym roku podwyżki na pewno dostaną pracownicy publicznych szkół wyższych. Rząd obiecał im już nominalny wzrost płac o 9,14 proc. rocznie, w latach 2013 – 2015 w sumie mają wzrosnąć o 30 proc. I to ma być jedyny wyjątek. Regułą ma być zamrożenie funduszu płac w centralnej sferze budżetowej, i to do roku 2015.

Pozornie brzmi to groźnie. Rzeczywiście byłby to już piąty rok z rzędu, kiedy fundusz miałby być na tym samym poziomie. Ale czy to musi oznaczać brak podwyżek płac? Niekoniecznie. Wystarczy, że urzędy i inne jednostki budżetowe zmniejszą zatrudnienie – wówczas pula środków do podziału wzrośnie.

Wygląda na to, że administracja dostosowuje się do rzeczywistości. Z danych GUS z trzech kwartałów ubiegłego roku (to najświeższe dane, jakie opublikował urząd) wynika, że właściwie nie ma jednostki sfery budżetowej, która zwiększałaby zatrudnienie. Przy czym GUS rozumie budżetówkę bardzo szeroko: jako jednostki budżetu centralnego i samorządowego. W samej administracji, służbach MON i ubezpieczeniach społecznych zatrudnienie spadło o prawie 2 proc. Na koniec września 2011 r. w tej branży pracowało prawie 560 tys. osób, którzy średnio zarabiali o ponad 5 proc. więcej niż rok wcześniej.

Ekonomiści rozumieją powód zamrożenia funduszu płac, ale przestrzegają, że na dłuższą metę taka polityka może być ryzykowna. Bo rośnie prawdopodobieństwo, że na pracę w budżetówce będą się decydowały tylko te osoby, które nie poradzą sobie na rynku komercyjnym.  Na razie takich negatywnych konsekwencji nie będzie, bo nie jest łatwo o inną pracę. W dłuższej perspektywie gospodarka nie może sobie jednak pozwolić na to, żeby w administracji publicznej pracowali ci najmniej kompetentni i gorzej wykształceni – mówi Paweł Radwański, ekonomista Raiffeisen Banku.

Jednak nawet akademikom, którzy podwyżki mają dostać, rząd zafundował powód do zmartwień. Od przyszłego roku mają obowiązywać nowe zasady stosowania 50-proc. kosztów uzyskania przychodów z praw autorskich. Ma być wprowadzony roczny limit – 42 764 zł – wysokości kosztów autorskich. Oznacza to, że podatnicy, których przychód z praw autorskich jest wyższy niż próg dochodowy w podatku PIT od nadwyżki, będą odliczać zwykłe koszty uzyskania przychodu. Dzięki temu finanse publiczne zyskają 164 mln zł. Nowa zmiana uderzy nie tylko w wykładowców, ale we wszystkich, którzy czerpią dochody z własnej twórczości: czyli również w artystów, naukowców i dziennikarzy. Fiskus przekonuje, że zakres zmian nie jest duży i tak naprawdę obejmie zaledwie 17 tys. osób.

Oprócz nauczycieli akademickich i – być może – funkcjonariuszy niektórych służb wyższe świadczenia dostaną też emeryci. W przyszłym roku wracają stare zasady waloryzacji emerytur i rent. Wskaźnik wzrostu tych świadczeń to inflacja z poprzedniego roku plus 20 proc. realnego wzrostu średniego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. O ile może wzrosnąć emerytura? Dziś jej minimalny poziom to 799,18 zł. Inflacja średnioroczna w tym roku ma wynieść – według Ministerstwa Finansów – 4 proc. Jeśli w gospodarce uda się utrzymać średnie tempo wzrostu płac z ostatnich trzech lat (czyli nominalnie o około 5 proc.), świadczenie wzrosłoby o około 40 złotych miesięcznie. Dla średniej wielkości świadczenia z ZUS – 1768 zł – waloryzacja wyniosłaby około 77 zł. Według szacunków w sumie kosztowałoby to budżet około 6,2 – 6,5 mld zł.






Marek Chądzyński

Autorem tekstu jest

Marek Chądzyński

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Wypowiedzi: 45
  • ~Gabriela2012-06-27 22:13

    Emeryci mają waloryzację, dlaczego "Budżetówka" ma być "zniszczona"?
    DAJCIE NAM WALORYZACJĘ !!!

  • ~ja2012-05-09 10:58

    niech politycy z rządu zamrożą sobie nagrody, pensje itp. Wciąż tylko czytamy ile Tusk wydal na nagrody dla Swoich.
    Święte krowy to oni są ale jak zwykle najlepiej oczywiscie czepiac sie zwyklych pracownikow urzędów.

  • ~max UK2012-05-04 18:27

    To Pieprzone panstwo i Urzednicy Polscy zrobili mnie bezdomnym w 2001 roku.
    malo co nieumarlem .teraz mieszkam w UK i sram na To Panstwo ktore nazywa sie Polska i przez ktore malo co nieumarlem

  • ~jarek2012-05-02 17:00

    zlodzieje rozkradli wszystko i teraz zamrazaja bo juz nie maja co krasc za kraty caly ten mafjny rzad

  • ~złyPolak2012-05-02 11:47

    a może tak w końcu szanowni w d... POlitycy zaczną od siebie redukując swoje uposażenia i zamrażając - no Rostowski przyznaj ile sobie za waszej kadencji przyznaliście i ile obecnie wynosi wasze wynagrodzenie miesięczne ze wszystkimi dodatkami - ilu w tym Kraju ma dochód taki w rok a wy w miesiąc

  • ~Prof. dr. Herr Gro2012-05-02 08:10

    Ja bym podniósł pensje ekspertom bo Ci co teraz ostrzegają przed zamrożeniem pensji w urzędach kompetentni na pewno nie są

  • ~antek na brzozie2012-05-01 20:39

    hahaha caly rzad na czele z rudym lze jak pies banda zlodziei i klamcow

  • ~!!!!!!2012-05-01 14:43

    GNOJSTWO z mafii rządzącej pobrało sobie podwyżki, nagrody i rozdało na lewo i prawo kasę a tera mówią koniec!!! Z Ł O D Z I E J E !!! MAFIA!!!

  • ~MAYA JEST POTRZEBNA2012-05-01 14:13

    CORKA ROSTOWSKIEGO URODZILA SIE W ANGLII I ZNA ANGIELSKI. RADEK URODZIL SIE W BYDGOSZCZY I TYLKO ZROBIL BAKALARZA W ANGLII I NIE ZNA DOBRZE ANGIELSKIEGO. WIEC MAYA MY POMAGA ZROZUMIEC CO UKRAINSCY I BIALORUSCY POLITYCY CHCIELI POWIEDZIEC O NIM I O POLSCE PO ANGIELSKU.

  • ~jan2012-05-01 13:29

    Do "moim zdaniem": 20.10.2010 - Córka Rostowskiego bez egzaminów w MSZ
    Maya Rostowska, urodzona w Londynie córka ministra finansów, pracuje jako doradca w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - donosi "Dziennik Gazeta Prawna". Nie byłoby w tym nic zdrożnego gdyby nie fakt, że 23-latka nie ma żadnego doświadczenia i została przyjęta bez żadnych egzaminów. To dziwne i niestosowne - oceniają byli szefowie MSZ. NEPOTYZM!!!


Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV