Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd idzie na rękę pracodawcom. Koniec stałych godzin pracy

22 grudnia 2011, 05:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Niemcy wyczyszczą nam rynek z fachowców
Niemcy wyczyszczą nam rynek z fachowców /Shutterstock
Praca od 7 do 15, od 9 do 17, a może jeszcze inaczej? To, o której masz przyjść do pracy i o której z niej wyjść, ustali szef do spółki ze związkami zawodowymi - oto nowy pomysł rządu.

Rząd chce dać większą swobodę pracodawcom i związkom zawodowym w ustalaniu godzin pracy. To oni uzgadnialiby między sobą rozkład czasu pracy dla załogi i okres, w którym rozlicza się przepracowane godziny.

Aby to osiągnąć, potrzebne są zmiany w prawie. Najbardziej radykalna propozycja zakłada ograniczenie roli kodeksu pracy. Określałby on normy ochronne: 8 godzin pracy na dobę i 40 w tygodniu (48 z nadgodzinami). I ustalał, że pracownik musi odpoczywać co najmniej 11 godzin na dobę i raz w tygodniu ma mieć ciągłą, 35-godzinną przerwę w pracy. Szczegóły organizacji pracy właściciele i szefowie dogadają z załogą.

– Oznacza to, że czas pracy byłby organizowany w sposób dopasowany do specyfiki firm – mówi Radosław Mleczko, wiceminister pracy i polityki społecznej.

To szczególnie ważne dla firm uzależnionych od sezonowych wahań zamówień. Mogłyby wydłużać pracę w razie wzrostu liczby zleceń i skracać ją w okresie schłodzenia. Z kolei pracownicy mogliby częściej korzystać z ruchomego czasu pracy: pracować w różnych godzinach w poszczególnych dniach lub tygodniach. Ułatwiłoby im to łączenie pracy z opieką nad dzieckiem. A pracodawcy nie musieliby już płacić dodatków za nadgodziny, jeśli np. we wtorek pracownik rozpocznie pracę o godzinę wcześniej niż w poniedziałek.

Jednak – jak podkreśla Mleczko – takie propozycje to tylko jeden z wariantów zmian w przepisach o czasie pracy przedstawionych partnerom społecznym.

Inny scenariusz to uchwalenie specustawy, która umożliwiałaby firmom wydłużanie okresów, w których mają rozliczyć pracownika z czasu pracy, podobnie jak to było w ustawie antykryzysowej, która przestaje obowiązywać 1 stycznia. Pracodawcy i pracownicy mogli zawierać porozumienia w sprawie wydłużenia rozliczania czasu pracy do 12 miesięcy oraz stosować ruchome godziny rozpoczynania i kończenia pracy. Przepisy te sprawdziły się – zawarto ponad tysiąc porozumień załóg z firmami.

Który wariant ma większe szanse w negocjacjach rządu ze związkami i z pracodawcami? To się okaże, kiedy strony przedstawią swoje stanowiska.

– Do propozycji rządu odniesiemy się podczas kolejnych rozmów w komisji trójstronnej. Najpierw chcielibyśmy jednak otrzymać obiecany raport oceniający wykonanie postanowień pakietu antykryzysowego oraz porozmawiać o reprezentatywności związków zawodowych i organizacji pracodawców – mówi Zbigniew Kruszyński z NSZZ „Solidarność”.

Pracodawcom zależy na czasie. Chcieliby szybkiego przyjęcia specustawy oraz zmian w kodeksie pracy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj