"Słaby dolar i mocne waluty rynków wschodzących to efekt utrzymujących się dobrych nastrojów na giełdach i tym samym zwiększonej skłonności inwestorów do akceptowania ryzyka"- tłumaczy Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. Według niego rynkom pomagają też dobre dane z USA i wypowiedzi szefa Rezerwy Federalnej. Jeśli kolejne dzisiejsze wyniki amerykańskiej gospodarki okażą się równie dobre jak wczoraj, to nasza waluta będzie dalej szła w górę.

Według Marka Rogalskiego w ciągu kilku dni euro powinno osiągnąć 4,10. Dolar także powinien spadać do poziomu 2,80. Jeśli uda się przełamać tę barierę, to droga do 2,76 powinna być otwarta.