Złotemu pomagają dziś Amerykanie. Ben Bernanke uznał wczoraj, że to koniec recesji, do tego przyszły dobre dane o gospodarce, więc na rynki wrócił optymizm. Nic więc dziwnego, że nasza waluta ma się coraz lepiej. Za franka musimy zapłacić 2,72, euro kosztuje 4,14 a dolar 2,81.
"Słaby dolar i mocne waluty rynków wschodzących to efekt utrzymujących się dobrych nastrojów na giełdach i tym samym zwiększonej skłonności inwestorów do akceptowania ryzyka"- tłumaczy Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. Według niego rynkom pomagają też dobre dane z USA i wypowiedzi szefa Rezerwy Federalnej. Jeśli kolejne dzisiejsze wyniki amerykańskiej gospodarki okażą się równie dobre jak wczoraj, to nasza waluta będzie dalej szła w górę.
Według Marka Rogalskiego w ciągu kilku dni euro powinno osiągnąć 4,10. Dolar także powinien spadać do poziomu 2,80. Jeśli uda się przełamać tę barierę, to droga do 2,76 powinna być otwarta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|