Kredytobiorcy oddychają z ulgą, bo złoty wreszcie się odbił. Nasza waluta idzie od rana w górę, a analitycy twierdzą, że wczorajsze osłabienie mogło być spowodowane atakiem spekulantów. Przed południem frank kosztuje 2,73, za euro płacimy 4,15, a za dolara 2,84
Dolar słabnie, giełdy w Azji i USA rosną, a Komisja Europejska potwierdza, że Polska nie będzie w recesji. Pod wpływem tych danych złoty odzyskuje blask i zaczyna się umacniać. Tak więc wczorajsze osłabienie nie było spowodowane żadnymi danymi ekonomicznymi. Wczorajsze, kiepskie wyniki naszej waluty - twierdzi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. Według niego złoty mocno się osłabił tuż przed czasem rozliczania opcji walutowych, a zaczął sie odbijać po interwencji resortu finansów.
Według analityka, jeśli giełda wciąż będzie rosła a dziś nie usłyszymy złych danych z Niemiec i USA, to po południu euro powinno spaść do 4,12, z kolei kurs dolara powinien obniżyc się do 2,82
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|