Dolar słabnie, giełdy w Azji i USA rosną, a Komisja Europejska potwierdza, że Polska nie będzie w recesji. Pod wpływem tych danych złoty odzyskuje blask i zaczyna się umacniać. Tak więc wczorajsze osłabienie nie było spowodowane żadnymi danymi ekonomicznymi. Wczorajsze, kiepskie wyniki naszej waluty mogły być więc wynikiem ataku spekulantów na złotego - twierdzi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ. Według niego złoty mocno się osłabił tuż przed czasem rozliczania opcji walutowych, a zaczął sie odbijać po interwencji resortu finansów.

Według analityka, jeśli giełda wciąż będzie rosła a dziś nie usłyszymy złych danych z Niemiec i USA, to po południu euro powinno spaść do 4,12, z kolei kurs dolara powinien obniżyc się do 2,82