Obecnie stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych wynosi 7,6 proc. W środę szef FED Ben Bernake powiedział, że ma w tym roku wzrosnąć jeszcze o ok. 1 proc.

Amerykańskie bezrobocie rośnie od ponad roku, ale w ostatnich miesiącach zjawisko to się nasiliło. W ostatnich tygodniach zwolnienia ogłosiły czołowe firmy samochodowe: General Motors, Crys.

O zwolnieniach informowały m.in.: Boeing (10 tys. osób), potentat przemysłu maszynowego Caterpillar (20 tys. osób), gigant farmaceutyczny Pfizer - który ostatnio decydował o wartej 68 mld dolarów fuzji z firmą Wyeth - (20 tys. osób) i firma telekomunikacyjna Sprint Nextel (7000 osób), General Motors - 2000 osób i Ford (1200 osób).

Styczeń był trzecim z rzędu miesiącem, w którym przybyło ponad pół miliona nowych bezrobotnych. To pierwszy taki przypadek w historii.

Opublikowane dane są gorsze od oczekiwań ekspertów. Ekonomiści spodziewali się, że stopa bezrobocia wzrośnie z 7,2 do 7,5 proc. A gospodarka straciła kolejnych 540 tys. miejsc pracy.

ZOBACZ TAKŻE:

* USA: Największy spadek PKB od niemal 27 lat

* Dramat z pracą w USA. Przybędzie 2 mln bezrobotnych?

* Fala zwolnień zalewa świat. Końca nie widać

W 2008 roku w USA pracę straciło w sumie 2,6 mln osób. Eksperci obawiają się, że w 2009 sytuacja będzie się pogarszać. Jak donosił dziennik „Handelsblatt”, analitycy instytutu prognoz IHS Global Insight są zdania, że do końca roku stopa bezrobocia w USA urośnie do 9,4 procent. Byłby to najwyższy poziom od 1982 roku, kiedy odnotowano najwyższy poziom po II wojnie światowej - 10,8 procent. Niektórzy eksperci uważają za możliwie przekroczenie dziesięcioprocentowego progu w 2009 roku.