Koniec słabego złotego
Euro powinno potanieć do 4,30-4,50 zł między innymi dzięki środowym działaniom rządu, a jeśli rynek będzie czujnie obserwowany to powrót rekordów słabości złotego Polsce nie grozi - ocenia Piotr Kuczyński.
- Interwencja? Przewalutujmy środki unijne
- Złoty odrabia straty
- Rząd rozpoczął obronę złotego
- Panika może być zapowiedzią zmiany trendu
- Była interwencja resortu finansów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przeprowadzona w środę operacja rządu została przeprowadzona bardzo dobrze - ocenia główny analityk Xelion.Doradcy Finansowi Piotr Kuczyński. Kierowanie na rynek euro rozpoczęło się zaraz po wypowiedzi przewodniczącego klubu parlamentarnego PO, że nasz kraj zgodnie z planem zamierza wstąpić do mechanizmu kursowego ERM II.
- Było to odpowiednie zagranie, uderzenie z dwóch stron, które przyniosło pożądany skutek. Rynek był przecież przekonany, że umacnianie złotego to tylko skutek tej wypowiedzi w połączeniu z chęcią realizacji zysków - dodaje Kuczyński.
Co powinien czynić resort dalej? - Czujnie obserwować rynek, a kiedy przyjdzie odpowiedni moment to uderzyć ponownie - mówi Kuczyński. Jego zdaniem kolejne tego typu działania nie będą potrzebne tylko w przypadku szybkiego odwrócenia się koniunktury na rynakch światowych, co jest mało prawdopodobne. Jeśli tak by się jednak stało, to wtedy euro potanieje, w ciągu kilku tygodni, do poziomu 4,30 zł. Jeśli kryzys zaufania będzie trwał to będzie to ok. 20 groszy więcej - ocenia Kuczyński i dodaje, że przy każdym zbliżaniu się do granicy 5 zł rząd powinien podejmować podobne obronne działania.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!