To był dla nas wzór. Kampania wyborcza Platformy była w kwestiach gospodarczych oparta w dużej mierze na irlandzkim cudzie. Ale ten cud już się skończył. Przynajmniej na jakiś czas irlandzka gospodarka mocno zwolniła. Rząd postanowił odpowiedzieć na początek recesji cięciem wydatków.

Irlandzki minister finansów Brian Lenihan ogłosił we wtorek, że rząd wyda o 440 mln euro mniej w obecnym roku finansowym i 1 mld euro w przyszłym. Co to oznacza? Zawieszone zostaną podwyżki płac dla ministrów, wysoko postawionych urzędników administracji i sędziów. W 2010 roku rząd dokładnie przyjrzy się tym wydatkom. Jeśli uzna je za wysokie, urzędników mogą czekać nawet obniżki pensji.

Ale to nie wszystko. Resorty rządowe, agencje państwowe i władze lokalne wstrzymają zatrudnianie nowych pracowników. Wyłączone z tego będą jedynie instytucje działające w ochronie zdrowia i oświacie. Ograniczone zostaną wydatki na cele administracyjne, między innymi podróże służbowe i sprzęt biurowy.

Rząd zbada możliwość dzielenia się wydatkami przez agencje państwowe lub ich połączenia. Rządowe wydatki na konsulting, reklamę i PR zostaną istotnie zmniejszone w tym roku, a w przyszłym obcięte co najmniej o 50 proc. Irlandia poważnie ograniczy też pomoc zagraniczną - o 45 mln euro.

"Jest to minimum niezbędne do tego, by gospodarka znów stanęła na nogi" - podsumował Lenihan.