Do tej pory deweloperzy mieli dużo gotówki, bo banki chętnie udzielały im kredytów na budowę mieszkań. Banki wiedziały, że to dobry biznes, bo rynek nieruchomości przeżywał boom. Deweloperzy na pniu sprzedawali mieszkania i spłacali kredyty. Ale to już przeszłość. Ceny mieszkań poszły w górę i ludzie nie kupują ich tak chętnie. Jednocześnie banki ostrożniej rozdają kredyty, bo wiedzą, że gdy Kowalski zadłuży się na kilkaset tysięcy złotych, może mieć problemy ze spłatą.

"TWSJ Polska" pisze, że samorządy wydały w 2007 roku 247 tys. pozwoleń na budowę i było to o blisko 50 proc. więcej niż jeszcze w 2006 roku. Niestety, bankowcy wieszczą, że ten trend zostanie zahamowany i czeka nas nawet drastyczny spadek liczby oferowanych mieszkań. "Można szacować, że co trzecie wydane w ubiegłym roku pozwolenie na budowę pozostanie niewykorzystane ze względu na brak pieniędzy" - powiedział w DZIENNIKU "TWSJ Polska" Jacek Bielecki z zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Eksperci twierdzą, że winę za kryzys w Polsce ponosi rynek amerykański. To tam instytucje finansowe straciły miliardy dolarów na udzielaniu tzw. kredytów wysokiego ryzyka. Gdy deweloperzy i ich klienci stali się niewypłacalni, banki odnotowały olbrzymie straty. Bankowcy w Europie boją się, że podobna sytuacja może powtórzyć się u nas.