Główną motywacją wpływającą na decyzję o emigracji do naszego kraju są wyższe wynagrodzenia. Jednak niepokojące są deklaracje aż 2/3 badanych, którzy zaznaczają, że pracują poniżej swoich kwalifikacji. Co więcej 59 proc. respondentów przyznaje, że opuści nasz kraj, gdy otwarty stanie się dla nich niemiecki rynek pracy.

Masowy napływ obywateli Ukrainy do Polski ma miejsce nieprzerwanie od 4 lat i występuje w czasie bardzo dobrej koniunktury naszym rynku pracy. Według niedawnych analiz ukraińskiego banku centralnego (NBU), tylko w latach 2016-17 z powodu emigracji zarobkowej, Ukraina straciła 5-8 proc. siły roboczej, co pokazuje skalę zjawiska również drugiej strony. Obecnie Polska stała się wiodącym kierunkiem emigracji zarobkowej obieranym przez naszych wschodnich sąsiadów.

Jak wynika z najnowszych badań Work Service obecnie ponad 3/4 pracowników z Ukrainy wskazuje na wyższe wynagrodzenia w Polsce jako główny powód migracji. W drugiej kolejności wskazywany jest wyższy standard życia (37 proc.), a jako trzeci powód podawany jest brak pracy na ukraińskim rynku pracy (22 proc.). Co ciekawe, tylko 1 na 10 badanych deklaruje, że przyjechał do Polski ze względu na większe bezpieczeństwo, co jest często podawanym argumentem w obiegowej dyskusji.

Obraz imigracji do naszego kraju ma wiele odcieni, ale na pewno warto zwrócić uwagę na 79 proc. wskazań mówiących o zadowoleniu z pracy w Polsce, a także 85 proc. odpowiedzi dobrze oceniających współpracę z polskimi kolegami z pracy. To między innymi takie nastawienie przekłada się na deklaracje przeszło 3/4 badanych, którzy mówią o tym, że chcieliby zostać w naszym kraju na 2-3 lata. - Te statystyki powinny cieszyć, ale nie można ich czytać bez dodatkowych spostrzeżeń. Przede wszystkim 2/3 imigrantów z Ukrainy pracuje obecnie poniżej swoich kwalifikacji, co w głównej mierze dotyka osób z wyższym wykształceniem. Oznacza to, że przy obecnym modelu imigracji, potencjał osób napływających na nasz rynek pracy nie jest w pełni wykorzystywany. A musimy pamiętać, że w skali kraju występują coraz większe deficyty kadrowe również po stronie zawodów specjalistycznych – komentuje Maciej Witucki, prezes Work Service SA.

Konkurencja na zachodzie?

Fakt, że obywatele Ukrainy napływają dziś masowo na polski rynek pracy, nie musi być trendem trwałym w kolejnych latach. Pomimo że znacząca większość pozytywnie ocenia warunki zatrudnienia w Polsce, to jednocześnie 59 proc. badanych deklaruje, że po zmianie polityki migracyjnej w Niemczech (na podobne warunki jak w Polsce), wybraliby pracę za Odrą. Jednocześnie tylko 6 proc. respondentów całkowicie odrzuca taką perspektywę.

- To ogromne zagrożenie dla polskiej gospodarki, która w efekcie zaistnienia takiego scenariusza, w kilka miesięcy pogłębiłaby swoją lukę kadrową z poziomów 150 tys. wakatów do ponad 500 tysięcy. A to miałoby negatywne przełożenie na tempo wzrostu PKB. Dotychczas wiele osób przekonywało, że przy ewentualnej konkurencji z niemieckim rynkiem pracy, naszymi atutami będzie bliskość geograficzna i językowa. Niestety nasze badania pokazują, że te elementy znajdują się na końcu listy powodów, dla których obywatele Ukrainy wybierają nasz kraj. Kluczową rolę, podobnie jak w przypadku emigracji Polaków, ogrywają wyższe zarobki, a te w Niemczech są nadal kilkukrotnie wyższe niż na naszym rynku – podsumowuje Maciej Witucki.