Wspólny rynek w UE nie działa do końca tak, jak powinien działać - stwierdziła Elżbieta Bieńkowska. Dodała, że temat wspólnego rynku jest bardzo żywy w Unii Europejskiej.

Jej zdaniem lepiej jest, jeśli chodzi o korzyści wynikające ze zniesienia granic gospodarczych w Europie dla swobodnego przepływu towarów. Chodzi też - jak mówiła - o to, by swobodnie można było wykonywać usługi w innych krajach UE, bez napotykania na bariery protekcjonistyczne.

Mateusz Morawiecki zwrócił uwagę, że fundamentem UE są cztery swobody: przepływu usług, osób, towaru i kapitału. Jego zdaniem zasada swobody świadczenia usług nie jest realizowana w takim kształcie, w jakim byśmy sobie życzyli. Tymczasem jest ona bardzo ważna dla krajów, które przystąpiły do UE 13 lat temu.

Nie chcielibyśmy, żeby to poszło w kierunku spirali protekcjonistycznej. Uważamy, że lepiej jest rozmawiać i wypracowywać kompromis, również we współpracy z Komisją Europejską i na forum Rady UE – powiedział. Wyjaśnił, że na ten temat prowadzone są "rozmowy (...), aby zmniejszać napięcia, aby jednolity rynek cały czas budować".

Żeby nie było Europy dwóch prędkości, trzech prędkości; żeby była Europa jednej prędkości, która integruje się w najlepszym interesie wszystkich obywateli, w tym również w interesie obywateli, którzy (…) zarabiają przecież 2-3 razy mniej, niż ci w bogatych krajach europejskich - powiedział Morawiecki.

Bieńkowska przypomniała, że w Deklaracji Rzymskiej sprzed kilku dni protekcjonizm został przedstawiony jako jedno z największych zagrożeń dla przyszłości wspólnej Europy. Jak dodała, że nawet po Brexicie na wspólnym unijnym rynku pozostanie 440 milionów konsumentów, więc będzie to największy tego typu rynek na świecie. - To jest rynek, z którego powinniśmy gospodarczo czerpać ogromne korzyści, a do końca tych możliwości nie wykorzystujemy - podkreśliła.