Projekt, który to zakłada, jest już w Sejmie. Rząd liczy na to, że w ten sposób uderzy w przestępców wyłudzających podatek. Zdaniem ekspertów ucierpieć jednak mogą wszystkie firmy. Powód? Projektowane przepisy są zbyt ogólne.

Obecnie urząd skarbowy może wstrzymywać zwrot VAT aż do chwili, gdy zbada rozliczenia przedsiębiorcy. Jeśli nie znajdzie nic podejrzanego, to musi oddać pieniądze w ciągu – zasadniczo – 60 dni (rzadziej jest to 25 lub 180 dni).

Zdarza się jednak, że fiskus nie ma wątpliwości wobec firmy, a mają je organy ścigania, np. prokuratura. Same nie mogą zablokować zwrotu podatku i muszą prosić urząd skarbowy o wszczęcie stosownej procedury (postępowania kontrolnego lub podatkowego). Tak jednak traci się cenny czas.

– Zdarza się że pieniądze trafią do oszusta, a dopiero potem potwierdzą się podejrzenia policji lub innych organów ścigania – wyjaśnia Paweł Kołodziejski, prokurator Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Zanim przestępcy zostaną złapani za rękę, mogą już wytransferować wyłudzone pieniądze poza Polskę albo i UE.

Dlatego rząd zaproponował, aby fiskus miał obowiązek zablokowania wypłaty pieniędzy podejrzanemu podatnikowi na prośbę organów ścigania nawet na trzy miesiące. Wystarczy, aby wniosek był odpowiednio umotywowany i podpisany przez szefa prokuratury, policji, ABW lub CBA.

Najwięcej wątpliwości ekspertów budzi sama konstrukcja proponowanego przepisu. Jest w nim mowa o postępowaniu, ale nie podano, wobec kogo konkretnie i w jakim zakresie ma być ono prowadzone. Dochodzenie może więc równie dobrze dotyczyć podejrzanego podatnika, jak i każdej innej osoby – twierdzą eksperci.

To niejedyna zmiana, która utrudni podatnikom odzyskanie VAT. Rząd chce także, aby zwroty podatku mogły być wstrzymywane aż do zakończenia weryfikacji rozliczeń kontrahentów podatnika, a nawet podmiotów, które obracają towarami na dalszych etapach.

Z najnowszych danych kontroli skarbowej wynika, że już teraz, bez zmiany przepisów, udało się zatrzymać 566 mln zł nienależnych zwrotów VAT (dane za trzy kwartały br.). W 2015 r. w analogicznym okresie było to 130 mln zł.