Ministerstwo w porozumieniu z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznało, że przy okazji prac nad ustawą o kredycie hipotecznym należy uporać się z wprowadzającymi w błąd reklamami pożyczek konsumenckich. Co to oznacza w praktyce? Koniec drobnego druczku i przekonywania, że można wziąć „kredyt za 0 zł”, podczas gdy prowizje i koszty obsługi w rzeczywistości wynoszą drugie tyle co sama pożyczana kwota.

Wiele informacji – mowa o nawet 10 pozycjach – będzie musiało zostać przedstawionych w reklamie w sposób tak samo widoczny, czytelny i słyszalny jak dane liczbowe dotyczące kosztu kredytu. Innymi słowy, jeśli przedsiębiorca będzie chwalił się niskim oprocentowaniem przez 15 sekund telewizyjnego spotu, przez taki sam czas i w takiej samej formie (wielkość czcionki, umiejscowienie informacji na ekranie itd.) będzie musiał informować o rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania czy całkowitej kwocie kredytu.

Przedstawiciele rynku finansowego zgodnie mówią, że to zabije sens reklamowania się przez branżę. Po pierwsze, w telewizji reklamy musiałyby trwać wieczność. Po drugie, byłyby zupełnie nieczytelne dla potencjalnych klientów.

– Podawanie wszystkich wartości liczbowych czy procentowych związanych z konkretną pożyczką nie sprawi, że konsument będzie wiedział, która oferta jest najlepsza – uważa Monika Zakrzewska, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego. Jej zdaniem proponowane przepisy spowodują, że przekaz reklamowy banków czy instytucji pożyczkowych przestanie być zrozumiały dla odbiorcy.

Kto jednak łudzi się, że biznes całkowicie zrezygnuje z reklamowania swoich produktów, jest w błędzie. Po prostu zejdzie do podziemia. – Zmniejszymy nakłady na promocję w telewizji i radiu, a zainwestujemy więcej w reklamę natywną w internecie i prasie – słyszymy od członka zarządu jednej z największych firm pożyczkowych na rynku. A to – jak sam otwarcie przyznaje – nie poprawi sytuacji konsumentów. A wręcz przyniesie odwrotny od zamierzonego efekt.

UOKiK twierdzi jednak, że zmiany są potrzebne. Choćby dlatego, że mimo wykrywania rokrocznie wielu nieprawidłowości w praktykach instytucji finansowych sytuacja na rynku wcale się nie poprawia.