Jakie korzyści połączenie dwóch agencji przyniesie wojsku, żołnierzom?
Podstawą tej decyzji było poszukiwanie efektywności. Dzięki temu mamy teraz poważniejszą instytucję z większym zapleczem finansowym, profesjonalną kadrą i zasobem nieruchomości służących do zaspokajania potrzeb wojska i żołnierzy. To jest ta podstawowa korzyść. Będziemy teraz w stanie działać na większą skalę i efektywniej używać zasobów. Możemy też mówić, choć górnolotnie nieco, o korzyści dla państwa i naszych rodaków. Każdy obywatel może być spokojny o wyższą efektywność instytucji państwowych dzięki decyzjom poprawiającym jakość ich funkcjonowania. Dla państwa jest to korzystne, bo pro efektywne, a dla żołnierzy, bo większym zapleczem środków wykonujemy zadania dla nich dedykowane. Teraz zadania obu agencji będzie realizował jeden podmiot, bez dublowania się kompetencji. Obie agencje były przeznaczone do upłynniania, czyli wypuszczania na rynek mienia zbędnego z punktu widzenia wojska. Przeciętny obywatel oczywiście myśli tylko o mieniu zbędnym jako o uzbrojeniu zbędnym, a tymczasem są to też nieruchomości.

Skoro pan zapowiada działanie bardziej efektywne, to znaczy, że będziecie sprzedawać więcej czy mniej?
Wiele wskazuje na to, że plany modernizacji i rozbudowy armii, przełożą się bezpośrednio na wzrost potrzeb. Jeśli wzrosną potrzeby, to AMW będzie musiała dostarczyć np. więcej mieszkań, kwater czy internatów. Te decyzje jednak dopiero zapadają i z tego punktu widzenia my musimy się odpowiednio przygotować, czyli np. przygotować nieruchomości do przyszłych inwestycji. Plan sprzedaży na przyszły rok jest wynikiem połączenia dwóch dotychczasowych planów. Zakładam, że w latach kolejnych agencja będzie musiała zwiększać ten plan.

To pozytywny sygnał także dla trzeciej grupy zainteresowanych, czyli inwestorów. Będzie więcej nieruchomości do sprzedaży, będzie więcej zamówień na budowę mieszkań?
Z racjonalnego punktu widzenia nie ma uzasadnienia dla posiadania zasobów nieruchomości, których się nie potrzebuje. To ściśle biznesowe podejście zamierzamy propagować również w obszarze wojskowym. W związku z tym będziemy starać się namawiać MON do odważnej polityki w tym zakresie.

Będziecie się starać czy już to robicie?
Oczywiście robimy, ale to nie my podejmujemy decyzję. Ostatecznie to ministerstwo zdecyduje, które zasoby są zbędne dla wojska – my wskazujemy korzyści płynące z takiego procesu. Nie dysponujemy jednak wystarczającymi informacjami i kompetencjami do podejmowania tych decyzji.

Prezes Agencji Mienia Wojskowego jest za zwiększeniem akcji sprzedaży nieruchomości. To szczególny komunikat dla rynku.
Zasady efektywnej gospodarki są uniwersalne. Powiedziałbym, że nie widzimy szczególnego powodu, żeby pozostawiać w obszarze publicznym zasoby, które nie będą tam wykorzystywane. Dzięki ich sprzedaży, pojawią się środki na nowe inwestycje. Zyska Skarb Państwa, zyskają podmioty, które kupią te nieruchomości i w oparciu o nie będą tworzyć nowe miejsca pracy. A koszty utrzymania nieruchomości w obszarze publicznym zmaleją.

Wspomniał pan o planach AMW i WAM na przyszły rok. Jakie one są?
W przyszłym roku planujemy sprzedać nieruchomości o wartości około 300 mln zł i większość z tej kwoty zainwestować w budowę lub zakup nowych mieszkań dla żołnierzy.

A ze sprzętu?
W przypadku sprzętu to jest kwota w granicach 50–60 mln zł, pozostała część planowanej kwoty ma być pozyskana ze sprzedaży nieruchomości. Jednak w tym momencie trzeba wskazać jeszcze jeden obszar naszej działalności, który dopiero budujemy. Chodzi o obrót specjalny. Nie chcemy koncentrować teraz uwagi na tym obszarze, ale to jest ta dodatkowa funkcja AMW wynikająca z zapisów nowej ustawy. Mamy reprezentować polski rząd w transakcjach międzynarodowych. Może się okazać, że przychody z obrotu w tym zakresie będą wielokrotnie przekraczać te uzyskane z obrotu sprzętem wycofywanym z eksploatacji, czy nieruchomości. Może się więc okazać, że ta dodatkowa funkcjonalność nadana nam ustawą, będzie odpowiadać za znacznie wyższą część przychodów agencji.

A propos nowych zadań Agencji. Już zaczęliście coś robić?
Jak na cztery tygodnie działalności, muszę przyznać, że pojawiają się bardzo perspektywiczne projekty. Na razie trudno o tym mówić konkretniej ze zrozumiałych względów.

Macie reprezentować polski rząd na zewnątrz. Będziecie czymś na kształt centrali handlu zagranicznego?
Agencja ma połączyć wszystkie elementy procesu kontraktacji uzbrojenia. Będziemy uzgadniać szczegóły kontraktów aż po techniczne wykonanie procesu.

Czyli będziecie też trochę taką wojskową Agencją Rozwoju Przemysłu? Wyposażeni w nieruchomości będziecie mogli gwarantować kontrakty tam gdzie transakcje będą trudne?
Trudno mi znaleźć jakiś punkt odniesienia w dotychczasowej praktyce życia gospodarczego kraju. Zostaliśmy powołani, bo zmienił się tak naprawdę międzynarodowy rynek zbrojeniowy. Za taki stan rzeczy odpowiada też zapewne wzrost zagrożenia na świecie. W takiej sytuacji poszczególne rządy dążą do uzgodnień większości kontraktu na szczeblu międzyrządowym.

Powiedział pan o tym, że trudno znaleźć podobny punkt odniesienia w Polsce. A na świecie?
Podobne do naszego przykłady można znaleźć w Stanach Zjednoczonych, czy w Niemczech. To nie jest tak, że odkrywamy Amerykę. Raczej staramy się dostosować do sytuacji, która ma miejsce na świecie. Chodzi o to, że dzisiejszy system zamówień w naszym kraju nie jest dostosowany do odbiorcy międzynarodowego. Stąd powołanie nowej agencji i wyposażenie jej w nowe kompetencje.

Czy w takim razie teraz rozmawiam z jedną z najważniejszych osób w państwie?
Z osobą, która zarządza jedną z istotnych instytucji w państwie. Na takie sformułowanie mogę się zgodzić. Budujemy całościowy system prowadzenia firmy w sposób bardzo efektywny. Chciałbym, żeby to była modelowa organizacja, tym bardziej, że realizujemy proces unikalny w skali kraju. O ile wiem dotychczas nie doszło do połączenia dwóch agencji rządowych, a zatem przecieramy szlak. To obecne, pierwsze kierownictwo nowej Agencji zostało wybrane przez ministra obrony narodowej spośród tych, którzy już kilka lat wcześniej przeszli odpowiednią procedurę konkursową. Wskazał on zespół z obu agencji i zbudował z nas drużynę, która w trzy lata - bo tyle trwa kadencja - ma zintegrować strukturę i stworzyć efektywną organizację. To dowód zaufania, ale też duża odpowiedzialność. Bo kolejni prezesi AMW będą już wybierani w konkursach. Dlatego swoje zadania traktuję jako misję specjalną, do której zostałem powołany. I tym bardziej zależy mi, żeby przedsiębiorstwo, które powstaje nadawało pewien ton. Żeby przyszłe rządy nie obawiały się takich restrukturyzacji. Ta firma już jest nowoczesna i zarządzana na poziomie niezłej korporacji, ale staramy się budować to jeszcze bardziej biznesowo.

Na jakim etapie jest teraz łączenie agencji?
W samej AMW zatrudniamy obecnie 1,4 tys. pracowników. Dodam, że połączono dwie struktury organizacyjne o różnych kulturach i mentalności. Trudno oczekiwać, żeby po czterech tygodniach wszystko już działało. Moim zdaniem łączenie tych agencji będzie trwało do końca przyszłego roku. Wtedy będziemy mogli mówić o tym, że nowa struktura się zrosła. Jednak to nie oznacza oczywiście, że my w tej chwili nie jesteśmy już formalnie połączeni. Jesteśmy i wszystkie kluczowe obszary funkcjonują bez zarzutu. Mamy połączone obszary księgowy, informatyczny i personalny, ale z punktu widzenia jakości funkcjonowania tych struktur, procesów, które zachodzą wszystko jest jeszcze przed nami.

A co jest najtrudniejsze w tym procesie?
Najtrudniejsza będzie zmiana mentalności. Chodzi o to, żeby wszyscy pracownicy dokładnie rozumieli dlaczego zachodzą zmiany i jaki mają charakter, a więc z jakiego powodu dwie Agencje zostały połączone. Każdą zmianę w każdej organizacji przecież najpierw staramy się negować, potem nie dostrzegać, a dopiero potem akceptujemy i wdrażamy. Tu też przez te wszystkie elementy procesu przejdziemy. Wiele zależy też od konsekwencji przyszłego rządu. Czy proces, który w tej chwili inicjujemy będzie prawidłowo kontynuowany. Ale to inny temat. Lata przepracowałem w korporacjach i z korporacjami, więc mam doświadczenia pozwalające mi stawiać i bronić tezę, że AMW wcale nie jest gorsza, a w wielu obszarach nawet jest lepiej zorganizowana niż niejedna korporacja. Nasz przykład pokazuje, że agencja państwowa wcale nie musi być siermiężna.

A ilu straciło albo straci pracę?
Jeżeli wszystko potoczy się w takim kierunku, o jakim myślę, być może będziemy potrzebować nowych pracowników. Oczywiście pomijamy w tym przypadku proces naturalnych odejść. Mówiąc wprost, nie przewidujemy zwolnień strukturalnych związanych z łączeniem agencji. Doświadczenia ostatnich tygodni to potwierdzają. Z jednej strony budujemy zespół obrotu specjalnego, a z drugiej strony mamy naturalne odejścia.

Do obrotu specjalnego przyjmujecie nowych, czy zatrudniacie z firmy?
Generalnie przyjmujemy zasadę naboru wewnętrznego. Jeśli nie znajdujemy w firmie to szukamy na zewnątrz. To jest żywy organizm.

W takim razie na czym zaoszczędzicie i jak dużo?
Na pewno na optymalizacji procesów i lepszym wykorzystaniu majątku. Poza tym jeśli wykonujemy większą liczbę zadań tym samym zasobem ludzkim, to mamy efektywniejszy proces. System zarządzania poprzez cele operacyjne powoduje, że organizacja poddana takiemu procesowi nie ustaje w zmianach. Cały czas znajdujemy te obszary, w których nie wszystko jest w porządku i wdrażamy efektywniejsze rozwiązania. Podejrzewam, że pod koniec przyszłego roku będzie można usiąść i powiedzieć ile zaoszczędzimy poprzez podniesienie efektywności lub zwykłą, czystą redukcję kosztów. Szacuję, że w ciągu kilku lat to może być nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Ale dziś możemy rozmawiać jedynie o założeniach.

Rozmawiał Cezary Pytlos

Partnerem tekstu jest: