Dziś przed warszawskim sądem strony przedstawiły swoje argumenty, decyzję sąd podejmie 5 czerwca. Obecnie pozew tworzy kilkanaście osób ale na jego ostateczny kształt będzie miała wpływ decyzja sądu czy w ogóle zostanie przyjęty do rozpatrywania. Reprezentujący skarb państwa Artur Woźnicki podkreśla, że nie ma podstaw prowadzenia postępowania w trybie grupowym, bo nie ma wspólnej podstawy roszczeń. Pozywający nie wykazali, że istniał związek między ich wspólnymi decyzjami inwestycyjnymi, a działaniami - w sumie 23 jednostek Skarbu Państwa.

Reprezentujący poszkodowanych Jarosław Chałas mówi, że to tylko linia obrony, natomiast argumenty jego zdaniem są irracjonalne. Dodaje, że sensem pozwów grupowych jest właśnie zbiorcze potraktowanie sprawy roszczeń, w tym wypadku inwestujących w Amber Gold.

Czarę goryczy przelał raport opublikowany w zeszłym roku przez Komitet Stabilności Finansowej, w którym orzeczono, że wyłudzenie pieniędzy przez Amber Gold od ponad 11 tys. osób było możliwe m.in. dzięki błędom popełnionym przez ABW, CBŚ, prokuraturę i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dlatego pełnomocnicy poszkodowanych zamierzają wykazać winę organów państwa. 

Czytaj także: Ofiary Amber Gold nie dostały ani grosza>>>

Czytaj także: Były prezes Amber Gold usłyszał nowe zarzuty>>>