Szefem nowego ministerstwa została Elżbieta Bieńkowska, która dotychczas zarządzała unijnymi funduszami. Zdaniem eksperta transportowego, przed nową minister stoi bardzo trudne zadanie. Jeżeli nowa minister i wicepremier będzie chciała być szeryfem i brać wszystko na siebie, wtedy nawet ona sobie nie poradzi ze wszystkimi problemami.

W ciągu najbliższych dni lub tygodni Elżbieta Bieńkowska powinna skompletować ekipę, która będzie zarządzać poszczególnymi odcinkami. To, zdaniem Furgalskiego, od jej składu będzie zależało powodzenie misji dokończenia obecnej perspektywy finansowej i rozpoczęcie nowej.

Pierwszym i bardzo ważnym zadaniem Elżbiety Bieńkowskiej będzie ratowanie unijnych pieniędzy dla kolei. Ekspert przypomina, że w tej chwili projekty o wartości pięciu miliardów euro są zagrożone i mogą mieć cofniętą dotację unijną. To spowoduje wstrzymanie ich realizacji. Być może minister Bieńkowska będzie w stanie przekonać Brukselę, żeby ramy wydatkowania pieniędzy przesunąć o kilka miesięcy.

Ekspert pytany o możliwe zmiany na stanowiskach szefów polskich kolei, czy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad nie przewiduje rewolucji. Niemniej pewne zmiany w stylu zarządzania będą, jego zdaniem, potrzebne. Chodzi o lepszy dialog z firmami budującymi drogi. Ważne jest też zmobilizowanie spółek kolejowych do lepszego wydawania unijnych pieniędzy.

Poprzedni minister transportu, Sławomir Nowak, złożył dymisję w ostatni piątek. Powodem był wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu, w związku z tak zwaną aferą zegarkową.