Maciejewski zaraz po powołaniu podziękował obu byłym prezesom GPW. Pierwszemu za to, że mógł się od niego uczyć giełdy, drugiemu (zaocznie, bo Sobolewskiego nie było na sali) – za lata wspólnej pracy.

Awans na stanowisko prezesa to zwieńczenie kariery Maciejewskiego, który większość zawodowego życia spędził właśnie na giełdzie. – Fotel prezesa był najważniejszym celem jego życia – mówi w rozmowie z "DGP" jeden ze współpracowników nowego szefa GPW. 45-letni dziś Maciejewski, absolwent Szkoły Głównej Handlowej, trafił na warszawską giełdę w 1994 r. Tutaj piął się po szczeblach kariery, pracując m.in. jako dyrektor działu notowań oraz działu notowań i rozwoju rynku.

Zasiadał też w radach nadzorczych spółek z grupy GPW: m.in. Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych i MTS CeTO (obecnie BondSpot).

W połowie 2006 r. został członkiem zarządu. Odpowiadał m.in. za rynek instrumentów pochodnych i strukturyzowanych, systemy transakcyjne oraz organizację obrotu. 21 grudnia 2012 r., gdy rada giełdy zawiesiła Sobolewskiego w obowiązkach prezesa, właśnie Maciejewskiemu powierzono pełnienie obowiązków szefa GPW. W czwartek jego kandydaturę na prezesa zgłosił przedstawiciel Skarbu Państwa, który ma ponad połowę głosów na WZA giełdy. Maciejewski nie miał kontrkandydatów. Za jego kandydaturą oddano ponad 99,7 proc. głosów.

Nowy prezes giełdy ma nią kierować przez najbliższe 1,5 roku, czyli do zakończenia obecnej kadencji zarządu. To, czy akcjonariusze wybiorą go także na następną kadencję, zależeć będzie m.in. od tego, jak teraz poradzi sobie z obowiązkami prezesa. Najważniejszym jego zadaniem będzie uruchomienie nowego systemu transakcyjnego UTP, co ma nastąpić za trzy miesiące. Maciejewski będzie też musiał załagodzić spór giełdy z domami maklerskimi.