Choć minister transportu Sławomir Nowak w grudniu 2011 r. ogłosił odłożenie do 2030 r. planu budowy linii dla superszybkich pociągów z Warszawy do Wrocławia i Poznania, w PKP PLK nadal działa zespół zajmujący się projektem polskiego TGV. Co prawda został zmniejszony z 42 do 20 osób, ale jak wczoraj usłyszeliśmy w spółce, zostanie zlikwidowany dopiero po zakończeniu prac studialnych. A to nie nastąpi szybko, bo właśnie trwają negocjacje w sprawie zawarcia kontraktu na przygotowanie kolejnego raportu.

Tym razem PKP PLK zamawiają opracowanie modeli finansowania dla kolei dużych prędkości (KDP). Umowa z firmą, która go przygotuje, ma zostać podpisana w lipcu. Stara się o nią siedem konsorcjów: Aecom, Ernst & Young, Ove Arup, Deloitte, PricewaterhouseCoopers, EC Harris i Collect Consulting. – To skok na kasę i drenowanie funduszy UE – mówi analityk rynku kolejowego Karol Trammer. – Dokumentacja się zdezaktualizuje, bo projekt ruszy za 20 lat w innej perspektywie UE oraz rzeczywistości prawnej i instytucjonalnej – podkreśla.

Nie ma ryzyka przedawnienia. Opracowanie odpowie na pytanie, czy możliwa jest budowa w formule partnerstwa publiczno-prywatnego. Jeśli będą prywatne pieniądze na ten cel, inwestycja może ruszyć wcześniej – odpowiada Robert Kuczyński z PKP PLK.

Wczoraj nie uzyskaliśmy od PLK odpowiedzi, jaką kwotę spółka zarezerwowała na kolejne opracowanie.

Dotychczas PKP PLK wydało na prace studialne nad KDP 55 mln zł. 48,9 mln zł trafiło do konsorcjum Ingenieria IDOM i Biura Projektów Komunikacyjnych za studium wykonalności linii „Igrek”, 3,5 mln zł do spółki Sener za studium wykonalności tunelu pod centrum Łodzi i 1,2 mln zł do Egis, Ernst & Young i DHV Polska za analizę uwarunkowań społecznych rozwoju KDP w Polsce do 2050 r.

Koleje dużych prędkości, pędzące do 350 km/h, miały pochłonąć – w zależności od szacunków – 20 – 28 mld zł. Minister Nowak uznał, że nie stać nas na taki wydatek i lepiej skupić się na remontach istniejącej sieci kolejowej.