W tym roku kurort będzie gościł 2600 osób. Wśród nich grube ryby świata biznesu i 40 głów państw. Forum otwiera kanclerz Niemiec Angela Merkel. Nikt nie ma złudzeń, że w tym sezonie to właśnie od niej zależy kondycja strefy euro. A co za tym idzie i światowej gospodarki. Tematem numer jeden jest reforma kapitalizmu. Albo konkretyzując: scenariusze, które pozwolą uniknąć Europie bankructwa.

W ramach World Economic Forum wielokrotnie dochodziło do przełomów politycznych. Przemowa niemieckiego ministra spraw zagranicznych Hansa-Dietricha Genschera na forum w 1987 roku uchodzi za symboliczny początek końca zimnej wojny. W tym samym roku w Davos podpisano także deklarację pokojową pomiędzy Grecją a Turcją. W 1988 z kolei po raz pierwszy doszło do rozmów na poziomie ministerialnym pomiędzy dwoma Koreami. Dwa lata później dzięki spotkaniu kanclerza RFN Helmuta Kohla z NRD-owskim premierem Hansem Modrowem nastąpił przełom w procesie zjednoczenia Niemiec.

Do najbardziej spektakularnych osiągnięć WEF doszło jednak w 1992 roku. Wówczas miało miejsce legendarne spotkanie ówczesnego prezydenta RPA Frederika de Klerka z Nelsonem Mandelą. Dwa lata później także w Davos izraelski premier Szymon Peres doszedł do porozumienia z palestyńskim liderem Jasirem Arafatem w sprawie Strefy Gazy.

Davos jest również doskonałą okazją do lobbowania na rzecz prywatnych interesów. By tę tezę udowodnić, nie trzeba daleko szukać. W 2010 roku amerykańskim bankierom udało się osłabić obamowskie prawo przeciw Wall Street. Szef Goldman Sachs – Gary Cohn, jego odpowiednik w Morgan Stanley – John Mack – i kierujący Bank of America – Brian Moynihan – zdołali namówić polityków do wycofania postulatu konieczności zwracania bailoutu. Obama był o krok od takiej decyzji. Chodziło o sumę, bagatela – 117 mld dol.

Krótki przegląd historii Davos nie jest korzystny dla zwolenników poglądu o konferencji, na której przelewa się z pustego w próżne. Przeciwnicy forum podają jednak swoje argumenty. Na debatę o ratowaniu kapitalizmu wydane zostaną miliony dolarów. Zdecydowana większość z gości dotrze do Davos własnymi helikopterami. Koszt takiej podróży w jedną stronę wynosi ponad 5,5 tys. dolarów. Każdy gość dostaje mercedesa klasy S z kierowcą. Choć budżet WEF utrzymywany jest w tajemnicy, agencje podają, że orientacyjny koszt imprezy dla 4 osób to minimum 600 tys. dolarów. Najlepiej na WEF wyjdzie samo Davos, które w ciągu zaledwie pięciu dni zarobi ponad 115 mln dolarów.

Komorowski na forum: Polska siła wobec europejskiej słabości

Na szczycie w Davos Polskę reprezentuje prezydent Bronisław Komorowski. Weźmie udział w panelu „Rebuilding Europe” dotyczącym przyszłości Europy i w sesji poświęconej tożsamości Europy w XXI w. Prezydent ma mówić w Davos o polskiej sile na tle europejskiej słabości. Będzie rozmawiać zarówno z przywódcami politycznymi, jak i biznesmenami. Ma wziąć udział we wspólnych sesjach z premierami Finlandii, Irlandii czy Danii, a także prezydentem Azerbejdżanu. To ostatnie spotkanie zostanie poświęcone sprawie ropociągu. Prezydent ma się też spotkać m.in. z prof. Klausem Schabem, prezesem Światowego Forum Ekonomicznego, i Stephenem Schwarzmanem, bilionerem uznawanym za guru rynków kapitałowych. Zamierza przekonywać liderów światowego biznesu, żeby u nas inwestowali i kupowali polskie obligacje. Największe przyszłe zyski mogą płynąć właśnie ze spotkań z przedstawicielami biznesu – banków, ubezpieczeń, instytucji finansowych. Ostatniego dnia wizyty zaplanowane jest też spotkanie prezydenta ze szwajcarską Polonią.

Nie wiadomo, czy w Davos pojawi się Nicolas Sarkozy i czy dojdzie do spotkania Komorowskiego z prezydentem Francji. Nie jest też przesądzone spotkanie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Wiadomo za to na pewno, że głównymi tematami forum, zwłaszcza w kuluarach, będą przyszłość paktu fiskalnego i poniedziałkowy szczyt unijny. To okazja, by jeszcze lobbować za stanowiskiem polskiego rządu. Polska walczy o miejsce przy stole w spotkaniach strefy euro. Rada Ministrów dzisiaj zbiera się na specjalnym posiedzeniu w sprawie szczytu UE.