"Można już mówić o terminie w przedziale początek czerwca - koniec lipca" - powiedział Ciepliński, zaznaczając, że nie chce spekulować na temat konkretnych miejsc.

Prezes PGE EJ podkreślił, że po wskazaniu lokalizacji kolejne prace nie ruszą jednak od razu.

>>> Dziennik.pl na Facebooku. Zobacz! Polub!

"Jest bardzo ważny temat rozmów na miejscu ze społeczeństwem. Nie chcielibyśmy wysyłać sygnału, że już wybraliśmy i zaczynamy działalność. Nie chcielibyśmy doprowadzić do sytuacji, w której ludzie dowiedzieliby się z mediów, że są +numerem jeden+ na liście. Na pewno będzie to zakomunikowane w sposób jasny i czytelny, z uzasadnieniem, dlaczego" - powiedział Ciepliński.

Jak mówił, w kolejnym etapie spółka dla wybranych lokalizacji będzie chciała jak najszybciej rozpocząć część środowiskową. "Mamy już analizy, ale na użytek oceny oddziaływania na środowisko trzeba zrobić pełnoroczne badania i to chcielibyśmy zacząć jak najszybciej. Te prace są mało inwazyjne, polegają raczej na zebraniu dokumentacji" - wyjaśnił prezes PGE EJ.

Polska Grupa Energetyczna (PGE) została wskazana przez rząd na inwestora pierwszych polskich elektrowni jądrowych. Inwestycję ma poprowadzić spółka PGE EJ.

W sierpniu 2010 r. PGE informowała, że analizuje sześć lokalizacji. Wcześniej resort gospodarki jako wskazania PGE wymienił Żarnowiec (woj. pomorskie), Kopań (woj. zachodniopomorskie) i Lubiatowo - Kopalino (woj. pomorskie).

W marcu 2010 r. ministerstwo gospodarki ogłosiło ranking potencjalnych lokalizacji elektrowni jądrowej. W zestawieniu pierwsze miejsce zajął Żarnowiec, drugie - Klempicz, a trzecie - Kopań. Żarnowiec i Klempicz były miejscami wybranymi pod budowę już w połowie lat 80.

Na razie rządowe plany zakładają wybudowanie przez PGE dwóch siłowni o łącznej mocy 6000 MW. Pierwszy reaktor ma ruszyć do końca 2020 r. Nie wyklucza się też rozpoczęcia po 2020 r. budowy kolejnych elektrowni.(PAP)

wkr/ je/ gma/