„Avatar” z blisko 3 mln widzów, „Shrek Forever” z 2,5 mln i „Harry Potter i Insygnia Śmierci cz.1” z 1,16 mln sprzedanych biletów – to hity 2010 r. w naszych kinach. Granicę miliona widzów udało się przekroczyć sześciu produkcjom, a w 2010 r. sprzedano łącznie 37,5 mln biletów. Ale to o 4 proc. mniej niż w rekordowym 2009 r., gdy Polacy do kin wybrali się 39,1 mln razy.

– Jedną z ważniejszych przyczyn spadku była żałoba narodowa po katastrofie smoleńskiej – wyjaśnia Marcin Jarnicki z firmy Research & Development Solutions, która wykonała badanie „Kino w 2010 roku”. Ale też rosnące ceny biletów stały się dla wielu widzów barierą nie do przejścia. Mimo to właściciele kin nie narzekają. Trzy największe sieci, nawet jeżeli nie zwiększyły liczby sprzedanych biletów, zanotowały wzrosty zarobków.

– Kino przestało być miejscem tylko oglądania filmów, a staje się centrum rozrywki – mówi Jarnicki. I to na kawiarniach, barach i sklepikach kina, zwłaszcza multipleksy, zarabiają coraz więcej. Wizyta jednej osoby w kinie to wydatek rzędu 38 zł, wyprawa rodzinna – ok. 100 zł. Przy cenach biletów oscylujących między 18 a 22 zł oznacza to, że co najmniej jedną czwartą wydatków pochłaniają właśnie wszelkiego rodzaju napoje, przekąski i gadżety.

W ubiegłym roku wzrosły też ceny biletów, a to za sprawą popularyzacji trójwymiarowych filmów, na które wejściówki są droższe. I tak choć np. Cinema City deklaruje, że średnio bilet kosztuje trochę ponad 19 zł, to za obejrzenie projekcji trójwymiarowej w tej sieci trzeba zapłacić co najmniej 24 zł. A że ponad 8 mln biletów zostało sprzedanych właśnie na filmy 3D, to i zarobki kin się nie zmniejszyły.

Ale ich właściciele nie powinni liczyć na poprawianie wyników finansowych windowaniem cen biletów. Z badań wynika, że już cena 18 zł powoduje, że wielu widzów zastanawia się, czy iść do kina, a 26 zł to już cena zaporowa dla 2/3 widzów.

I dlatego kina szukają nowych metod zarabiania. – Widownia kinowa w największych miastach nasyca się i coraz trudniej będzie sprzedawać więcej biletów przy obecnej liczbie kin. Dlatego sieci otwierają kina w mniejszych lokalizacjach – mówi Jarnicki.

Joanna Kotlowska, dyrektor ds. relacji inwestorskich z Cinema City, mówi, że sieć planuje pod koniec tego roku otwarcie kina w Toruniu z ośmioma ekranami i wynajęcie trzech kin z 40 ekranami, w tym kino w Gdańsku o 20 ekranach, z których jeden to IMAX. Sieć Helios do końca 2014 r. ma otworzyć 10 nowych kin, m.in. w Mielcu, Kędzierzynie-Koźlu czy Jaworznie. Trzecie z wielkiej trójki – należące do ITI Multikino – ma podpisane umowy na 12 nowych lokalizacji (w sumie 92 nowe ekrany). Wszystkie w galeriach handlowych, w miastach liczących 50 – 100 tys. mieszkańców.

Dziś multipleksy zlokalizowane w największych ośrodkach skupiają ponad połowę ogólnej widowni kin. Ekspansja do mniejszych miast może więc znacznie poprawić wyniki sprzedaży.