Zamysł jeszcze szczytny. Dzięki zmianie ustawy karuzela stanowisk w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa może się nie zatrzyma, ale pewnie zwolni. Za powołanie członków rad będzie odpowiadać komitet nominacyjny, ale ostateczną decyzję ma podejmować premier. Same rady dostaną swobodę w doborze członków zarządów spółek i ustalaniu strategii. Nie będą już z każdym drobiazgiem biegać do ministra.

Grad: popieram, ale...

Projekt ustawy o nadzorze właścicielskim, który zakładał powołanie podległej premierowi komisji nominacyjnej, już w ubiegłym roku wywołał konflikt w Platformie. Przeciwni temu byli Grzegorz Schetyna i Aleksander Grad. Teraz jednak minister skarbu zmienił zdanie.

– Ustawa ma moje poparcie, ale zgłosimy do niej dwie poprawki – powiedział wczoraj „DGP” Grad. Uważa on, że komisja nominacyjna, która ma powoływać członków rad nadzorczych do spółek Skarbu Państwa, nie powinna być kadencyjna. Wcześniej zakładano, że kadencja będzie trwać np. 5 lat. – Skoro to ciało doradcze, a za jego decyzje odpowiada premier, musi mieć możliwość wymiany członków komisji, jeśli do któregoś straci zaufanie – mówi Grad.

Druga zmiana dotyczy konkursów. W projekcie rady przewidziano ich likwidację. Grad chce je zachować.

– Można wypracować procedurę konkursu, która nie godzi w te zasady i pozwala np. radzie skorzystać z firm headhunterskich mających wyłowić kandydatów, nie ujawniając ich nazwisk – mówi Grad.


Minister podkreśla, że zmiany mają dotyczyć 25 najważniejszych firm m.in. z branży energetycznej i finansowej. – Poprzednie próby zmian w nadzorze właścicielskim nie udawały się dlatego, że próbowano je stosować w tysiącu firm. My koncentrujemy się na najważniejszych spółkach, a resztę w ciągu paru najbliższych lat chcemy sprywatyzować – mówi.

Naturą państwa jest władza

Pomysł podoba się Cezaremu Stypułkowskiemu, prezesowi BRE Banku, który ma za sobą epizod w spółce z państwowym współwłaścicielem, czyli PZU. Choć zastrzega, że wiele zależy od wprowadzenia go w życie przez ludzi. – Naturą Skarbu Państwa jest władztwo, a nie zarabianie pieniędzy. Jedyne, co możemy robić w przypadku spółek z jego udziałem, to neutralizować, buforować te wpływy – mówi Stypułkowski.

Projekt może jednak utknąć w Sejmie. Część posłów twierdzi, że marszałek Schetyna będzie chciał zablokować ustawę. Przedsmak konfliktu mamy już teraz – zamiast do prac skierował projekt rady do konsultacji społecznych. Ponownych, bo jedne przeprowadził już rząd.

– W Platformie potrzebna jest debata nad tym projektem, bo on zrywa z zasadą konkursów. Ale niezależnie od stanowiska PO ten projekt upadnie, bo przeciwne jest mu PSL – mówi „DGP” Jarosław Gowin z PO.

Szef ludowców, wicepremier Waldemar Pawlak, jest podobno sfrustrowany, bo choć formalnie to on odpowiada w rządzie za sprawy gospodarcze, to z dyskusji na temat zmian jest wyłączony.

O działania Schetyny spytaliśmy ministra Grada. – Nic nie wiem o tym, by marszałek Schetyna był przeciwnikiem tych projektów. Nie wiem, skąd te informacje – mówił wczoraj.

Zanim ustawa trafi pod głosowanie, o projekcie mają rozmawiać dwaj oponenci, czyli Tusk i Schetyna. Od tej rozmowy będzie zależeć, czy i kiedy zmiany wejdą w życie.