Branża przyznaje, że nowe stawki VAT są tylko pretekstem do podwyżek. Rzeczywiste powody to rosnące ceny surowców oraz koszt utylizacji zużytych urządzeń. Swoje zrobiły także sieci marketów. W czasie kryzysu wymogły na producentach zejście z marży. Teraz koncerny chcą sobie odbić poniesione straty.

– Metale używane do produkcji pralek czy lodówek podrożały w ciągu roku o 15 proc. W górę idą ceny ropy naftowej wykorzystywanej do produkcji plastiku. Dochodzą do tego rosnące koszty energii – wylicza Davide Milone, szef Indesit Company Polska. W rozmowie z „DGP” przyznaje, że od przyszłego roku jego firma podniesie ceny. Podwyżki zapowiadają też Bosch/Siemens, LG oraz Łucznik.

– 31 grudnia kończą się czasy taniego AGD – mówi wprost Wojciech Konecki ze stowarzyszenia CECED Polska, reprezentującego interesy jego producentów.

Nie tylko branża AGD chce wykorzystać zmianę VAT do podwyżek. Podobne plany mają firmy odzieżowe. Tu podwyżki mogą sięgnąć nawet 30 proc. Tak twierdzi Andrzej Drożdż, ekspert z Izby Bawełny w Gdyni. Powód – skok ceny bawełny. Tona tego surowca kosztuje dziś 4 tys. dolarów, średnia z ostatnich pięciu lat to 1,5 tys. dolarów.

Gdyby rząd nie podnosił VAT, producenci nie mieliby pretekstu do podwyżek i musieliby wziąć odpowiedzialność wyłącznie na siebie. Dzięki nowej stawce podatku mogą się schować za plecami władz, gdy przyjdzie im tłumaczyć się klientom.