Luksus daje zarobić

Galeria handlowa z najdroższymi markami świata i najbardziej luksusowy hotel w stolicy - to najnowsze przedsięwzięcia rodziny Likusów. / Default
Rośnie nowe biznesowe imperium. Krakowska rodzina Likusów buduje w Polsce sieć eleganckich hoteli, a w Warszawie otworzy przed Bożym Narodzeniem galerię handlową z najdroższymi markami świata.
- Po pościgu - BMW X6 jest, a kierowcy nie ma
- Seks według Lacroix
- Design na Żoliborzu
- Wysokie ceny zabijają Śródmieście
- Tak sport samochodowy promuje marki
- Pijany kierowca cysterny z benzyną
- Coraz wcześniej święta
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Takiego domu towarowego Warszawa jeszcze nie miała. Tuż przed Bożym Narodzeniem przy Alejach Jerozolimskich na powierzchni przeszło 20 tys. metrów kwadratowych drzwi otworzy galeria najdroższych marek świata. Za projektem stoi krakowska rodzina Likusów, Strategię budowania oazy luksusu w stosunkowo ubogim społeczeństwie Wiesław, Tomasz i Leszek Likusowie wdrażają od połowy lat 90. I to z doskonałym skutkiem. Według tygodnika „Wprost” z majątkiem przekraczającym miliard złotych bracia zajmują 24. miejsce na liście najbogatszych Polaków, a ich firmy z obrotami kilku miliardów złotych należą do ścisłej czołówki kraju.
Nowa galeria nie jest jednorazowym wybrykiem Likusów. Kilkaset metrów dalej trwa remont dawnego hotelu Warszawa. Kilka miesięcy temu wydali na niego 150 mln zł. Przed Euro 2012 ma tu zacząć działać najbardziej luksusowy hotel w stolicy, przy którym nawet legendarny Bristol straci blask.
– Jednym z sekretów powodzenia Likusów jest umiejętność rozpoznania rynku przed innymi. Dziś budują największą sieć luksusowych hoteli, bo przewidują, że za kilkanaście lat liczba zamożnych cudzoziemców przyjeżdżających do naszego kraju się zwiększy – mówi „DGP” Andrzej Szafrański, redaktor naczelny miesięcznika „Hotelarstwo”.
Komputery, alkohol, hotele
Początki rodzinnego biznesu były typowe dla polskiego kapitalizmu. W 1987 roku, gdy upadający reżim otworzył pierwsze możliwości działania dla przedsiębiorców, najstarszy z braci, Wiesław, zaczął sprowadzać z Azji części do komputerów i robić z nich tzw. składaki. Biznes rozwijał się znakomicie. Ale też szeregi konkurentów, którzy wpadli na ten sam pomysł, rosły lawinowo. Likusowie szybko zorientowali się, że zarobek szybko się skończy. I zainwestowali kapitał tam, gdzie wysoka marża zysku wydawała się bardziej stabilna: w towary akcyzowe. Na początku lat 90. kupili udziały w fabrykach papierosów w Radomiu i Poddębicach, a także przejęli większościowe udziały w Browarze Głubczyce. Jednak już w połowie dekady sytuacja i tu zmieniła się jednak radykalnie. Na polski rynek wkroczyły międzynarodowe koncerny, dla których Polska stała się wystarczająco stabilna, aby zainwestować. Likusowie zrozumieli, że na długą metę nie mają z nimi szans. Postanowili szukać niszy, która okaże się długo niedostępna dla zagranicznych potentatów.
Zaczęło się od zakupu w 1997 roku dogorywającego wówczas, najstarszego hotelu w Krakowie – Pod Różą. To był zapewne najbardziej ryzykowny moment w karierze biznesowej Likusów, który miał rozstrzygnąć albo o upadku rodzinnego imperium, albo jego przejściu do ligi wielkich graczy. Bo biznes hotelowy w Polsce to ciężki kawałek chleba. Jak podaje GUS, przeciętnie tylko co trzeci dzień pokoje znajdują klientów. I to za średnią cenę wahającą się od 100 do 150 zł, zdecydowanie mniejszą niż na Zachodzie. A koszty stałe hotele mają niemal takie same, czy są klienci, czy nie, trzeba przecież utrzymać personel, restaurację czy basen.
Licząc, że strumień pieniędzy z papierosów i alkoholu zbyt szybko się nie wyczerpie, Likusowie postanowili jednak pójść na całość. Za cenę dziesiątek milionów złotych przywrócili hotelowi Pod Różą dawną świetność w każdym detalu. Zagrali też na próżności ludzi, oferując nocleg, jeśli nie w tym samym łóżku, to przynajmniej tym samym pokoju, w którym zasypiał car Aleksander i Franciszek Liszt.















































~rubikon2010-10-23 23:38
biedronka jest dla tych, na których grzbietach jada politycy. Pozostali , wolni ludzie, rozumieją Likusów. Są wyjątkowi. Jak ich hotele. Polecam restaurację Aquarius na dachu wrocławskiego Monopolu. Dla znawców, nie tych z Biedronki
~wolny glos2010-10-23 11:38
w biedronce jest taniej.
~Tez aktywny2010-10-22 21:38
O, nareszcie aktywni finansowo nie beda musieli latac do Harrodsa na zakupy.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!