"W opracowaniach tych nie widzę sprzeczności. W obu analizach stwierdzamy szereg faktów na podstawie których piszemy, że coś może nastąpić, ale niekoniecznie musi. Fakty te jednak się zmieniają, co stanowi normalną ewolucję rynku energetycznego" - tłumaczy "Gazecie Wyborczej" Tomasz Kwiatkowski z PwC.

Okazuje się bowiem, że ostatnio szef resortu skarbu chwalił się oceną połączenia firm. Można było przeczytać w opracowaniu, że "zasadnym wydaje się więc utworzenie polskiego podmiotu, będącego w stanie sprostać silnej konkurencji na rynku paneuropejskim oraz zrealizować program energetyki jądrowej". Fuzja nie wpłynie też niekorzystnie, według analityków PriceWaterhouseCoopers, na sytuację na rynku.

Tymczasem jeszcze sześć miesięcy temu pracownicy firmy analitycznej byli zupełnie innego zdania. Twierdzili, że PGE ma za mało pieniędzy na kupno Energi i ucierpią na tym inwestycje. Według nich zakup koncernu energetycznego przez PGE byłoby najgorszym z możliwych rozwiązań, bo to mocno podniosłoby ceny prądu.