Niewielkie Lotnisko Reymonta na trzy kolejne weekendy przejmie większość samolotów z Warszawy, pierwsze loty już w sobotę. Z powodu remontu skrzyżowania pasów startowych na Lotnisku Chopina, według wstępnych obliczeń, Łódź obsłuży w sumie 226 startów i lądowań, zyskując najwięcej ze wszystkich portów w Polsce na paraliżu Okęcia. Stołeczne lotnisko utraci zaś ok. 10 mln zł potencjalnych przychodów.

Redaktor naczelny "Skrzydlatej Polski" Grzegorz Sobczak mówi, że "jeśli Łodzi się uda, a później wykorzysta to sprawnie marketingowo, może przejąć część ruchu ze stolicy". "Tanim przewoźnikom może się opłacać uruchamiać stąd połączenia" - przewiduje.

Dodatkowo miasto ostro inwestuje, w 2011 roku - po oddaniu budowanego Terminalu 3 za 195 mln zł o powierzchni 25 tys. mkw. - lotnisko będzie mogło obsłużyć do 3 mln pasażerów rocznie (dziś zaledwie 600 tys.). W planach jest też nowa wieża kontroli ruchu.

Na korzyść Łodzi przemawia porównanie opłat lotniskowych. Za obsługę boeinga 737 zabierającego na pokład 147 pasażerów przewoźnik musi zapłacić w Warszawie 11,5 tys. zł, a w Łodzi - tylko 6,3 tys. zł. W przypadku ATR 42 (52 pasażerów) jest to odpowiednio: 4 i 1,8 tys. zł.

Ponadto w Łodzi, mimo że samoloty przelatują nad centrum, nie ma opłaty hałasowej. A poza tym w stolicy linia lotnicza musi opłacać firmy, które zajmują się obsługą bagażową i paszportową; w Łodzi tych kosztów nie ma, bo obsługą zajmują się pracownicy lotniska - wylicza "Życie Warszawy".

Jak mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych Tor, "przez złą politykę wobec linii lotniczych Warszawa hoduje konkurencję w postaci już nie tylko polskich lotnisk regionalnych, np. Łodzi, ale też portów niemieckich". "Łódź gra o wszystko" - ocenia.