Polscy piłkarze zarabiają fortunę. Za nic
Takiej pensji może pozazdrościć każdy. Nasi piłkarze zarabiają fortunę i są jednymi z najlepiej opłacanych zawodników w Europie. Większy procent od klubowych zarobków mają tylko zawodnicy włoskiej ligi. Najgorzej zarządzanym klubem jest kielecka Korona, gdzie wydatki na piłkarzy i zespół są aż o 173 proc. większe od klubowych przychodów.
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ćwierć miliarda złotych – to roczne przychody klubów ekstraklasy. I choć nasza liga do najbogatszych nie należy, to pracodawcy są zaskakująco hojni dla piłkarzy. Ranking klubów ekstraklasy i I ligi jak co roku przygotowała firma Deloitte. Wynika z niego, że tak dobrze jak w Polsce swoim piłkarzom płacą tylko we Włoszech. W Serie A jest najwyższy wskaźnik wynagrodzeń w stosunku do przychodów i wynosi on 73 proc. Polska ekstraklasa z wynikiem 72 proc. zajmuje drugie miejsce. Nie jest to jednak powód do dumy. Wzorcowa pod tym względem niemiecka Bundesliga ma ten wskaźnik na poziomie 51 proc. Średnia europejska to 64 proc.
Wzorcowy Ruch Chorzów
W polskiej ekstraklasie wskaźnik wynagrodzeń w stosunku do przychodów na poziomie 60 proc. udało się uzyskać Cracovii, Polonii Bytom, Jagiellonii Białystok i Podbeskidziu Bielsko-Biała. Najniższy zanotował Ruch Chorzów – 46 proc. Biorąc pod uwagę fakt, że zajmując trzecie miejsce w rozgrywkach odniósł też sukces sportowy, można stawiać go za wzór. Na drugim biegunie jest Korona Kielce, gdzie wydatki przekroczyły przychody i wskaźnik wynosił aż 173 proc. Równie hojne dla swoich zawodników były Widzew Łódź – 163 proc. – i Legia Warszawa – 111 proc.
Tak jak rok temu największe przychody – 40,3 mln zł – zanotował Lech Poznań. Kolejne miejsca na liście zajęły: Wisła Kraków – 30,1 mln zł – i Legia Warszawa – 23,8 mln zł. W porównaniu z poprzednim rokiem Lech zwiększył swoje przychody o 1,2 mln zł, a Legia o 2,7. Przychody Wisły spadły o 3,5 mln zł.
"Lech ma bez wątpienia najlepszy marketing w ekstraklasie" - przyznaje Jacek Bochenek, dyrektor grupy sportowej Deloitte. "W związku z tym, że większą cześć poprzedniego sezonu poznaniacy musieli grać na małym stadionie we Wronkach, spadł im przychód z dnia meczowego. Jednak 8 mln zł to i tak kwota większa niż w przypadku innych klubów. Jeśli Lechowi uda się przebić do fazy grupowej Ligi Mistrzów, to jego przychody mogą przekroczyć magiczną barierę 100 mln zł" - dodaje Bochenek.
Wykorzystać nowe stadiony
Według autorów raportu przed polskimi klubami w nowym sezonie stoi trudne zadanie efektywnego zarządzania stadionem w dniu meczu.
Biorąc pod uwagę doświadczania angielskie, wiadomo, że istnieje takie zjawisko, jak efekt nowego stadionu. Kluby dzięki niemu notują 50-, 60-procentowy wzrost przychodów. Przykładem perfekcyjnego zarządzania stadionem w dniu meczu jest Bundesliga. "Kiedy w Hamburgu wybudowano nowy stadion, to ceny biletów wzrosły o 100 proc. Mimo to kibice spędzali tam więcej czasu niż wcześniej, bo zapełniali go już na 1,5 godziny przed meczem. Nasze kluby stoją przed wielką szansą – wygenerować jak największe przychody z nie swojego obiektu, bo niemal wszystkie nowe stadiony będą należeć do miast. Główne zadanie to przyciągnąć nowych widzów i już ich nie wypuścić. Skoro 10 mln widzów oglądało w TVP finał mistrzostw świata, to znaczy, że zapotrzebowanie na sport w naszym kraju istnieje" - przyznaje Grzegorz Sencio, menedżer z Deloitte.
Ciekawie wyglądają porównania polskich klubów do Zachodu. Kilkunastoprocentowy wzrost wartości ligi jest dużo dynamiczniejszy niż w innych krajach Europy, gdzie wynosi kilka procent. Pieniądze w ligach wielkiej piątki – Anglii, Francji, Hiszpanii, Niemiec i Włoch – są jednak nieporównywalnie większe. Przychody polskich klubów są 38 razy mniejsze niż Premier League i prawie siedem razy mniejsze niż samego Realu Madryt.
Deloitte interesowała się trzema rodzajami przychodów – dniem meczowym (sprzedaż biletów, gadżetów), transmisjami TV i dochodami komercyjnymi (np. umowami sponsorskimi). Nie uwzględniała przychodów z transferów. Wszystkie dane pochodziły od klubów i nie były weryfikowane.














































~WKURZONY2010-07-20 15:11
PO PIERWSZE - NIE PIŁKARZE TYLKO SZMACIARZE !
PO DRUGIE - KIBOLE I TAK NIE WIEDZĄ CO SIĘ DZIEJE NA BOISKU !
A WIĘC - CZY SIĘ STOI , CZY SIĘ LEŻY...
~WKURZONY2010-07-20 15:11
PO PIERWSZE - NIE PIŁKARZE TYLKO SZMACIARZE !
PO DRUGIE - KIBOLE I TAK NIE WIEDZĄ CO SIĘ DZIEJE NA BOISKU !
A WIĘC - CZY SIĘ STOI , CZY SIĘ LEŻY...
~ozzy2010-07-20 13:00
No, chociazby grali na poziomie...Ghany albo Kamerunu...a tak
w lidze z Gorna Wolta
~Szymek2010-07-20 10:49
Zgadzam się z @lobo.
Na taką mentalność i kulturalnego kibica pracuje się długo,a u nas nadal panuje bezkarny chuliganizm i wandalizm.
Sądy dalej są bezradne,a monitoring stadionowy nie istnieje.
Klub woli zaryzykować burdę na stadionie i ewentualne kary, byleby zarobić.
~tager2010-07-20 10:47
Nie bronię piłkarzy,ale należałoby zarobki piłkarzy podawać w gotówce
a nie procentowo w stosunku do dochodów klubu.Nikt lub mało kto wyjeżdżał
by za granicę gdyby te procentowo wysokie zarobki były porównywalne
z żywą gotówką zarobioną w klubach zagranicznych.
~lowicki.grzegorz@gmail.com2010-07-20 10:46
A może kasa jedynie za sukcesy, wyniki, wygrane ?
Łaski nam nie robią, że nas reprezentują. Powinni pracować na swoje zarobki - jak większość społeczeństwa.
~new kid of army.2010-07-20 10:23
No ale przepraszam. Oni srają złotem, a wiecie ilu ludzi głoduje?
~lobo2010-07-20 10:16
Takie porównanie jest nic nie warte.Gdzie nam się porównywać do Włoch? A Niemcy brak drogich zawodników nadrabiają organizacją. Bardziej uzasadnione jest porównanie do Bułgarii, Węgier czy Rumunii bo nawet nie do Ukrainy czy Czech gdzie budżety są o wiele większe. U nas klub to właściwie tylko zawodnicy i dlatego procent jest tak duży. Na Zachodzie to olbrzymie firmy zatrudniające tysiące ludzi.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!