Dziennik Gazeta Prawana logo
Nie gaz, czy ropa, ani nawet komandosi Specnazu. Moskwa ma inny pomysł na podporządkowanie sobie Białorusi. Główną rolę odgrywa w tym planie zatrute mleko. Oto kolejna odsłona wojny gospodarczej między Mińskiem a Moskwą.

Jeśli ktoś oczekiwał, że po wznowieniu dostaw gazu na Białoruś stosunki na linii Moskwa – Mińsk ulegną normalizacji, bardzo się mylił. Jak ujawniły we wtorek białoruskie media, 25 czerwca – czyli dzień po wznowieniu dostaw gazu – Moskwa wprowadziła embargo na wwóz mleka z Białorusi.

Zakaz (na razie dotyczy czterech firm, ale ma być jeszcze rozszerzony) wprowadził rosyjski inspektorat rolny. Oficjalnie dlatego, że w mleku wykryto antybiotyki. To pewna nowość, bo zazwyczaj podobne zakazy wydaje pokrewna instytucja – główny inspektor sanitarny Giennadij Oniszczenko. Ten sam, który zakazywał w swoim czasie sprowadzania gruzińskiego wina, łotewskich szprotów czy polskiego mięsa. Oba inspektoraty wkraczają do akcji zawsze wtedy, gdy relacje Rosji z danym sąsiadem ulegają pogorszeniu.

Tym razem chodzi o zmuszenie Białorusi do przystąpienia od 1 lipca do unii celnej z Rosją i Kazachstanem. Mińsk w ubiegłym roku zgodził się na to, ale ostatecznie odmówił ratyfikacji kodeksu celnego. I w najbliższym czasie się na to nie zanosi, bo po wczorajszej sesji parlament w Mińsku udał się na wakacyjną przerwę. Co to wszystko ma wspólnego z mleczarstwem? Pozornie niewiele. Tak samo niewiele, jak mołdawskie cabernet z ubiegłotygodniową decyzją p.o. prezydenta Mołdawii Mihaia Ghimpu o ustanowieniu święta pamięci ofiar okupacji sowieckiej. A jednak niezawodny Oniszczenko zakazał wczoraj importu tego wina, rzekomo niespełniającego rosyjskich wymogów sanitarnych.

Wojny handlowe są dla Rosji stałym sposobem wymuszania ustępstw politycznych. Dokładnie rok temu Mińsk i Moskwa także toczyły wojnę mleczną. Rosjanie wprowadzili embargo na import 500 rodzajów produktów mlecznych. W 2006 r. Oniszczenko wykrył pestycydy w mołdawskich i gruzińskich winach oraz azotany w wodzie Borżomi. W nagrodę otrzymał potem południowoosetyjski paszport. W tym samym roku jego ofiarą padły też łotewskie szproty (rzekomo rakotwórcze). W latach 2005 – 2007 obowiązywał zakaz wwożenia mięsa z Polski za fałszowanie certyfikatów weterynaryjnych – mimo że oszustw nie dopuszczały się polskie firmy, ale ich rosyjscy partnerzy.

Presja Rosji czasem kończyła się jej porażką. Gruzini szybko zlikwidowali wyrwę w eksporcie win i wody dzięki ekspansji na rynki ukraińskie i nadbałtyckim. Polacy przez wiele miesięcy blokowali negocjacje w sprawie umowy o partnerstwie z UE. Kolejne konflikty handlowe coraz bardziej odstraszają Białoruś przed rosyjskimi inicjatywami integracyjnymi. "Mamy wielu innych przyjaciół, np. Chińską Republikę Ludową. Chińczycy ostatnio przyszli nam z pomocą i otworzyli wartą 20 mld dol. linię kredytową. Nie zginiemy bez rosyjskich subsydiów" - mówił Aleksander Łukaszenka we wtorkowej rozmowie z CNN. Prężenie muskułów coraz częściej obraca się przeciwko Moskwie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja uderza w Białoruś mlekiem »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj