Stare porzekadło, że reklama jest dźwignią handlu, odnosi się też do muzyki. Tam, gdzie z głośników sączy się interesująca melodia, biznes kręci się lepiej. Potwierdzają to najnowsze badania Związku Producentów Audio Video i TNS OBOP, z których wynika, że siedmiu na dziesięciu klientów lokali gastronomicznych woli chodzić do restauracji czy barów, w których gra muzyka. To blisko połowa Polaków powyżej 15. roku życia, czyli ponad 16 mln osób. Podobnie jest w przypadku salonów urody – blisko połowa klientek wymienia dobrą muzykę jako drugi najważniejszy czynnik zachęcający je do wizyty.

ZPAV przeprowadził badania, żeby przekonać przedsiębiorców, by nie wyłączali muzyki w swoich firmach. Takie niebezpieczeństwo powstało, gdy związek wziął się za kontrolę lokali i upomniał się o zaległe tantiemy. Badania mają pokazać, że wprawdzie muzyka to dodatkowy koszt, ale także inwestycja, na której można zarobić. Większość klientów pubów i restauracji gotowych jest bowiem pójść do miejsca, w którym gra interesująca muzyka, nawet jeśli musieliby zapłacić 50 groszy więcej za piwo.

Bogusław Pluta, dyrektor OZZ Związku Producentów Audio Video, dokładnie policzył ewentualne korzyści: "Biorąc pod uwagę, że przeciętny pub w średniej wielkości mieście sprzedaje w weekendowe wieczory po około 300 szklanek piwa, dzięki muzyce może zarobić dodatkowo niemal 1500 zł miesięcznie" podkreślił. Sam ZPAV też ma coś do „ugrania” – im więcej przedsiębiorców muzyki nie wyłączy, tym więcej związek zbierze z tantiem.