Tańsze obiady wywalczyli nam nasi negocjatorzy przed wejściem do Unii Europejskiej. W większości krajów Unii jedzenie w restauracji jest obłożone podstawową stawką VAT. Ta wynosi w Polsce 22 proc. Ale udało nam się wywalczyć, żeby podatek za jedzenie wynosił do końca 2007 roku tylko 7 proc. Ale od stycznia będzie już drożej.

W restauracjach czeka nas więc niemiła niespodzianka. "Nowa stawka to podwyżka rachunku co najmniej o jedną piątą" - mówi dziennikowi "Metro" Arkadiusz Michalski, szef warszawskiej restauracji Casa To Tu. Restauracje poszukają też oszczędności gdzie indziej. Jeśli za obiad zapłacimy tyle samo, to pewnie po kieszeni dostaną kelnerzy i kucharze. Albo nasz schabowy będzie mniejszy niż przed podwyżką.

Jest jednak szansa, że tańszy obiad dostaniemy jeszcze do 2010 roku. Jak pisze "Metro", o to powalczy Ministerstwo Finansów. Taki jest też nowy projekt Komisji Europejskiej. Ale nie wszystkie kraje go popierają. Razem z Polską o niższy podatek walczy m.in. Francja. Mocno sprzeciwiają się mu Niemcy. U nich od dawna nie ma obniżonych stawek i płacą za obiad więcej niż sąsiedzi.