Już teraz na niektórych stacjach za litr benzyny płacimy ponad 4,70 zł. A z miesiąca na miesiąc będzie coraz gorzej. Bo może sprawdzić się czarny scenariusz, opisywany przez Konfederację Pracodawców Polskich w piśmie do minister finansów. Pracodawcy zaapelowali w nim o obniżenie akcyzy na paliwa. W przeciwnym razie, jak wynika z ich wyliczeń, cena najtańszej benzyny - bezołowiowej 95-oktanowej - wzrośnie tego lata na stacjach do ok. 5 zł za litr.

"Nie rozważamy obniżenia akcyzy na paliwa. Nie możemy tego zrobić, bo jesteśmy uzależnieni od regulacji Unii Europejskiej i ceny dolara amerykańskiego" - krótko odpowiada na ten apel minister finansów Zyta Gilowska. Tyle że tak naprawdę nikt nawet nie próbuje przekonać Unii, że obniżka akcyzy jest w naszym kraju rzeczywiście konieczna.

Według KPP to tłumaczenie dość pokrętne. Bo regulacje unijne mówią jedynie o minimalnej stawce akcyzy na paliwa. A ta, którą obłożona jest benzyna bezołowiowa w Polsce jest wyższa niż najmniejsza wymagana przez Unię Europejską. Nie ma więc przeszkody, by ją obniżyć. Tak jak w 2006 r., kiedy w wakacje akcyza spadła, byśmy nie przepłacali na stacjach. Bo latem ceny paliw idą w górę, gdyż wyjeżdżając na urlopy tankujemy o wiele więcej niż w innych porach roku.

"Jesteśmy zaskoczeni odpowiedzią pani minister. Nie rezygnujemy z walki o niższą akcyzę na paliwa. W takiej sytuacji rozważamy możliwość apelowania do premiera o jej obniżenie" - mówi dziennikowi.pl Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich.

Bo droga benzyna oznacza, że więcej zapłacimy nie tylko za tankowanie. Wzrosną także ceny w niemal wszystkich sklepach, bo podniosą się koszty transportu towarów. KPP miała nadzieję, że fiskus zlituje się nad nami i zgodzi na obniżkę akcyzy na paliwa, która w Polsce sięga aż 1/3 ceny. Miejmy nadzieję, że znajdzie się sposób, by oszczędzić nasze portfele.