PiS wreszcie postanowił uregulować sprawę pracowniczych ogródków działkowych. Mający na nich swe domki i rabaty od dawna żyli w niepewności. Bo nie wiedzieli, co stanie się z tym skrawkiem ziemi, bez którego większość działkowiczów nie wyobraża sobie życia.

Były już propozycje wykupienia ogródków po cenie rynkowej ziemi, na której się znajdują. Pojawiła się też groźba ich przepadku na rzecz państwa, zwłaszcza jeśli np. są w centrum miasta, atrakcyjnym dla inwestorów. Ich los przede wszystkim miał zależeć od tego, co dana gmina na tym terenie planuje. Teraz już wiadomo - nikt nikomu ogródka nie zabierze.

Szef klubu parlamentarnego PiS Marek Kuchciński zapowiedział właśnie, że w ustawie zostaną zapisane zasady wykupienia działek na własność. Każdy ich obecny właściciel będzie musiał oddać za prawa do ogródka kilka procent wartości gruntu, który on zajmuje. Wyliczeniem ceny ziemi w danym rejonie zajmie się gmina. Bo to ona przejmie potem te działki, których właściciele nie zdecydują się wykupić.

Nie wiadomo na razie, jaki dokładnie procent ceny gruntu, na którym działki się znajdują, przyszłoby zapłacić za ich wykupienie. Prace nad ustawą jeszcze trwają. Więcej szczegółów poznamy pod koniec czerwca, kiedy zostanie ona złożona do Sejmu.