Rosja nie może wybaczyć Estonii decyzji o usunięciu sowieckiego postumentu. Moskwa na wszelkie sposoby chce uprzykrzyć życie sąsiadom. Od 1 maja rosyjskie pociągi nie przywożą do Estonii ropy. Oficjalnie dlatego, że trzeba wyremontować tory. Moskwa tłumaczy, że przerwa w dostawach była zaplanowana, a oni wcześniej o niej uprzedzali.

Władze w Tallinie nie pozostały dłużne. A kartę przetargową mają naprawdę mocną. Estończycy mogą zablokować budowę Gazociągu Północnego. Wystarczy, że nie zgodzą się, by wielka rura biegła przez ich wody terytorialne. A właśnie tam budowniczowie chcieli zainstalować rurociąg, bo dno jest tam równiejsze.

Estoński premier dał już pierwszy sygnał - nie chciał się spotkać z byłym niemieckim kanclerzem Gerhardem Schroederem, jednym z szefów spółki budującej gazociąg. A to dlatego, że wcześniej Schroeder ostro skrytykował pomysł usunięcia radzieckiego pomnika.

Wcześniej Estonia nie zgodziła się już na rosyjskie prace na dnie morza w strefie jej wód terytorialnych. Oficjalnie Tallin ma wątpliwości co do bezpieczeństwa ekologicznego Morza Bałtyckiego. Ale nikt nie wątpi, że jest to po prostu odpowiedź na rosyjskie sankcje. Nie wiadomo co odpowie Rosja. Ale na pewno coś odpowie.