Koreańskie firmy w Polsce nie chcą zatrudniać Polaków. Wolą ściągać tu specjalistów z Chin, Wietnamu i Indonezji. Twierdzą, że Polacy mają niższe kwalifikacje niż Azjaci i są drożsi. Władze Wrocławia - miasta, w którym Koreańczycy inwestują pieniądze - są załamane. Mówią, że nie dadzą wiz dla robotników sprowadzonych z Azji.
W urzędzie wojewódzkim we Wrocławiu Koreańczycy złożyli już 11 wniosków o wydanie wiz. Jeden z wnioskodawców, prezes koncernu Heesong Electronic twierdzi, że
firma nie może opierać się tylko na polskich pracownikach, bo wprowadza nową technologię, o której Polacy nie mają zielonego pojęcia. Twierdzi, że jest to technologia nieznana nawet w
Europie. Dlatego prosi urząd o zgodę na ściągnięcie Wietnamczyków i Chińczyków do Wrocławia.
Wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk zapowiada, że nie dopuści do zalania Wrocławia azjatycką tanią siłą roboczą. Podkreśla, że we Wrocławiu jest zarejestrowanych ok. 180 tys. bezrobotnych, więc jest z czego wybierać. We Wrocławiu inwestuje wiele koncernów koreańskich. Oprócz Heesong Electronics, jest tam także m.in. Samsung i LG Philips LCD.
Wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk zapowiada, że nie dopuści do zalania Wrocławia azjatycką tanią siłą roboczą. Podkreśla, że we Wrocławiu jest zarejestrowanych ok. 180 tys. bezrobotnych, więc jest z czego wybierać. We Wrocławiu inwestuje wiele koncernów koreańskich. Oprócz Heesong Electronics, jest tam także m.in. Samsung i LG Philips LCD.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|