Takie ultimatum postawił Rosji wiceminister spraw zagranicznych Litwy Zygimantas Pavilionis. Nasz północnowschodni sąsiad chce w ten sposób zmusić Unię do wywarcia nacisku na Rosję, by ta otworzyła zablokowany ropociąg.

W ubiegłym roku Rosja zamknęła jedyny ropociąg do rafinerii Możejki. Pretekstem miał być wyciek. Dotychczas nie naprawiono usterki i Litwa musi korzystać z ropy, którą przywożą tankowce. To droższe i bardziej kłopotliwe rozwiązanie. Wilno prosi Moskwę o raport na temat już wykonanych napraw oraz terminarz kolejnych, ale ta kompletnie to ignoruje.

Według analityków, sprawa jest bardzo jasna - zamykając ropociąg, Rosjanie chcą obniżyć wartość rafinerii przejętej ostatnio przez PKN Orlen. To miałoby zmusić polski koncern do oddania litwińskiej firmy pod wpływy Rosjan. Bo to oni bardzo chcieli ją przejąć, ale przegrali wyścig z PKN.

Polska wniosła swoje weto wobec nowego porozumienia gospodarczego Rosji z UE już w ubiegłym roku, bo wschodni sąsiad ciągle blokuje naszym producentom dostęp do swojego rynku mięsnego. Rozmowy między Rosją a UE mają zostać wznowione 8 i 9 marca.