Wojnę o oscypka prowadzimy ze Słowakami od dawna. Bo są oni święcie przekonani, że tylko ich serki można tak nazywać. Ale to przecież nasz produkt regionalny. Na Podhalu produkuje się ten wspaniały ser z owczego mleka od co najmniej XV wieku. Jest sławny nie tylko w Polsce, dlatego wielu ma zakusy na to, by zarabiać na jego sławie.

Największą wojnę toczymy ze Słowakami. Bo oni uważają, że skoro Tatry mamy wspólne, to czemu i serem dzielić byśmy się nie mogli. Doskonale wiedzą, że nie są w stanie udowodnić w Brukseli, iż oscypek jest ich, dlatego przynajmniej starają się utrudnić zarejestrowanie tej nazwy jako chronionej.

W piątek mijał termin na sprzeciw wobec złożonego przez Polskę wniosku o wpisanie podhalańskiego sera do rejestru Chronionych Nazw Pochodzenia. Oznaczałoby to, że tylko my mielibyśmy prawo go wytwarzać i tak właśnie nazywać. Ale Słowacy zablokowali to na co najmniej pół roku. Złożyli w Komisji Europejskiej protest przekonując, że zastrzeżenie nazwy oscypek zrujnuje ich górali, którzy wiele produktów wytwarzają wedle podobnych receptur. Przykłady jeszcze znane nie są.

Już wiadomo, że Bruksela chce, by Polska sama dogadała się z sąsiadami w sprawie oscypka. Mamy na to pół roku. O tyle bowiem została odroczona cała procedura związana z uznaniem oscypka za produkt regionalny z Podhala.