Rolnicy żądali wyższych cen mięsa w skupie i wyrównania strat poniesionych przez hodowców wieprzowiny. "My nikomu w ten sposób nie pomagamy. Być może na tym nie zarobimy, ale wyjdziemy na zero" - zaznaczył minister rolnictwa. Jak dodał, rządowi chodzi przede wszystkim o znalezienie odbiorców dla tego mięsa. "Zwiększamy rezerwy, szukamy rynków zbytu" - wyjaśniał ostrożnie.

Dzisiejsze spotkanie Leppera z rolnikami w Przysieku koło Torunia było szczytem kurtuazji w porównaniu z awanturą, jaka wybuchła ponad tydzień temu na spotkaniu szefa Samoobrony z rolnikami z Wielkopolski.

"Świnia odejdzie od koryta, a polityk nigdy!" - krzyczeli wtedy oburzeni rolnicy. Nie pozwolili dojść Lepperowi do głosu, przeszkadzali głośnym buczeniem i gwizdami.

Rząd uruchomił dodatkowy skup wieprzowiny 31 stycznia. Jak upiera się Lepper, Polska musi zwiększyć rezerwy mięsa i to o całe 80 tysięcy ton. Innego zdania jest Komisja Europejska. Tłumaczenia ministra rolnictwa nie przekonują urzędników z Brukseli.