Chcesz wyjechać na wakacje do ciepłych krajów? Choć do lata daleko, już dziś wybierz się do biura podróży. Bo jeszcze tylko do połowy lutego możesz liczyć na obniżki cen, sięgające więcej niż 30 procent. I możesz w dodatku do woli pomarudzić sobie wybierając najlepszą ofertę - zauważa "Gazeta Prawna".

To normalne na całym świecie - u nas jednak jeszcze nowość. Anglicy, Niemcy czy Francuzi od dawna urlop planują z co najmniej półrocznym wyprzedzeniem, by mieć pewność, że spędzą go dokładnie tam, gdzie chcą i w dodatku nie przepłacą.

Na całym świecie, w Polsce już także, jest tak, że ceny wczasów spadają dwa razy. Raz - jako first minute. Im wcześniej kupujesz, tym mniej płacisz. I do wyboru masz wszystkie oferty. Drugi raz - jako last minute, czyli tuż przed wyjazdem. Wtedy jednak "łapiesz" już tylko to, co zostało po innych. I może się okazać, że nie dość, że nie jest to miejsce z twoich snów, to jeszcze i standard hotelu czy odległość do morza pozostawiają wiele do życzenia.

Trzeba jednak pamiętać, że udane wakacje gwarantuje nam tylko przejrzyście skonstruowana umowa z biurem podróży i dokładny opis miejsca, w którym będziemy mieszkać. Wybierając oferty, zwracajmy uwagę zwłaszcza na rzeczy, za które na miejscu przyjdzie nam dopłacić (np. lodówkę w pokoju, klimatyzację, korzystanie z basenu, wynajęcie leżaka, obiad czy kolację). Zapytajmy, czy cena zapłacona już dziś, nie zmieni się tuż przed wylotem, bo np. wzrośnie jakaś opłata.

Upewnijmy się też, czy hotel ze zdjęcia jest dokładnie tym, w którym będziemy mieszkać. Bo jeśli jest tylko "podobny", lepiej od razu zrezygnujmy z takiego wyjazdu, bo brak zdjęcia zwykle nie wróży niczego dobrego.