Od tego spotkania zależy los Unii Europejskiej. Bo jej delegacja z komisarzem ds. zdrowia Markosem Kyprianou na czele będzie starała się przekonać rosyjskich notabli, że muszą znieść embargo na nasze mięso. Jeśli tego nie zrobią, nie będą mogli handlować ze Wspólnotą energią.

W sytuacji, kiedy budowa Gazociągu Północnego stanęła pod znakiem zapytania, bo bank odmówił na niego kredytu na ponad miliard euro, Rosji powinno niezwykle zależeć na dogadaniu się z Unią. Mogłaby sprzedawać jej ropę i gaz w ogromnych ilościach, zapewniając sobie stabilizację na długie lata.

Unia jest współpracą zainteresowana bardzo, bo nie ma drugiego tak potężnego dostawcy w pobliżu, od którego w dodatku surowce można transportować rurociągami. Ale rozmowy o handlu, w ramach tzw. Europejskiej Karty Energetycznej, nie są możliwe. Bo sprzeciwiła się im Polska.

Postawiliśmy weto wobec negocjacji Unia-Rosja, bo nasi wschodni sąsiedzi wciąż nie chcą znieść nam zakazu handlu mięsem, choć nie mają ku temu konkretnych powodów. Swoim "nie" wymusiliśmy na UE negocjacje ze służbami Putina w naszym imieniu. I będziemy mogli swobodnie z jego krajem handlować. Przynajmniej taką nadzieję mamy i my, i Wspólnota, która w stolicy przekonywać będzie Rosjan, że kompromis jest niezbędny.