Chiński rząd jest naprawdę wściekły. Pekin ostro krytykuje amerykańskiego producenta i rosyjską telewizję za to, że wykorzystali - jak to ujęli - "święte dla każdego Chińczyka" symbole. Nie przyjmują do wiadomości tłumaczeń Wrigley, że hymn wykorzystali w reklamie przypadkowo i gdy tylko dotarł do nich protest rządu, natychmiast wycofali kontrowersyjny filmik z telewizji.

Teraz po cichu mówi się, że Pekin zaskarży amerykańską firmę do sądu o wysokie odszkodowanie - za profanację najważniejszych państwowych symboli. Część chińskich komentatorów uważa też, że Chińczycy, którzy są wielkimi patriotami, mogą w ramach odwetu na Amerykanach po prostu przestać żuć.

A to dla Wrigleya oznaczałoby milionowe straty.