Szanse na dom pod miastem szybko bowiem topnieją wraz z szokującym wzrostem cen działek, drożejącymi materiałami budowlanymi i brakiem robotników, którym można powierzyć realizację takiej inwestycji.

Tymczasem jeszcze do niedawna alternatywa w największych miastach była prosta. Mieszkanie za pół miliona albo nawet dwa razy większy dom na przedmieściach za podobną cenę. Te czasy odchodzą w przeszłość. Poważnym problemem są działki. Po pierwsze, bardzo trudno znaleźć tani teren pod budowę domu. "Ceny działek w najlepszych lokalizacjach w Warszawie przekraczają 1000 zł za mkw." - mówi Waldemar Oleksiak z działu analiz firmy Emmerson zajmującej się obsługą rynku nieruchomości. To znaczy, że 1000-metrowa działka kosztuje już milion złotych. Średnie ceny gruntów przekroczyły już 500 zł za metr.

"Oczywiście można znaleźć działkę za 200 tys. zł, ale albo będzie ona bardzo mała, albo położona w mało atrakcyjnej okolicy, bez infrastruktury. Tysiąc metrowej działki trzeba szukać minimum 30 km od centrum" - dodaje Oleksiak.

Problem nie dotyczy tylko stolicy, ale i wszystkich miast. "W Toruniu za 1000-metrowy teren trzeba zapłacić minimum 90 tys. zł. Jednak już parcela w dobrej lokalizacji kosztuje 200-230 tys. zł" - mówi Jarosław Wierniewski z agencji nieruchomości Rezydent w Toruniu. Ceny wzrosły tam o 30-40 proc. w ciągu roku. Podobnie jest na Podkarpaciu. W Krośnie 1000-metrowa działka kosztuje już około 50 tys. zł.