Jak donosi "Financial Times", powołując się na dane europejskiego i amerykańskiego banku centralnego, w obiegu znajduje się obecnie aż 600 miliardów euro w banknotach i monetach. Kwota ta przekracza już, choć na razie tylko nieznacznie, wartość używanych dziś dolarów.

To nie lada osiągnięcie, biorąc pod uwagę to, że pieniądze z podobizną Abrahama Lincolna (pięciodolarówki) czy Ulyssesa Granta (pięćdziesięciodolarówki) są w obiegu od ponad dwustu lat, a euro zaledwie od pięciu. Dla Jeana Claude'a Tricheta, szefa Europejskiego Banku Centralnego, to niewątpliwy powód do świętowania. Na tym jednak triumfalny pochód europejskiej waluty się nie kończy. W noc sylwestrową zostanie ona oficjalnym środkiem płatniczym w Słowenii.

Wciąż nie brakuje oponentów unii walutowej. O wycofaniu się ze strefy euro przebąkiwali w ubiegłym roku Włosi, a teraz jej przeciwnikami okazują się Niemcy i Francuzi - wynika z ostatnich badań opinii publicznej w tych krajach.

Możliwe jednak, że już niebawem, gdy euro na dobre pobije dolara, wszelkie fobie znikną. Wspólna waluta przynosi bowiem wymierne korzyści całej europejskiej gospodarce. Transakcje handlowe między krajami strefy euro są sprawniejsze, a ich koszty niższe niż w czasach wymiany walut.