Stanowisko Polski jest cały czas takie samo: zniesiemy weto na rozmowy Unia-Rosja o energii, jeśli nasi wschodni sąsiedzi odblokują nam handel mięsem. Finlandia, która przewodniczy wspólnocie do końca roku, robi, co w jej mocy, by odejść z honorem i odblokować negocjacje z Władimirem Putinem. Tyle tylko, że nie jest już tak skora do spełnienia naszych warunków.

Podejść do rozwiązania tego problemu było już kilka. I kiedy parę tygodni temu wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, Rosja (oskarżająca nas bezpodstawnie o fałszowanie świadectw weterynaryjnych na sprzedawane jej produkty) nagle postawiła nowe ultimatum. Dyplomaci z Moskwy poinformowali swych partnerów w Brukseli, że zniosą embargo na import polskiego mięsa jak Rumunia i Bułgaria wdrożą system weterynaryjny odpowiadający europejskim normom. A to trwać będzie miesiącami.

Rozmowy utkwiły w martwym punkcie. Rosjanie zdania zmienić nie chcą. Unia nie jest w stanie zmusić ich do współpracy z Polską. A Polska nie chce zgodzić się na ustępstwa, kiedy Rosjanie nie wykazują żadnej chęci rozwiązania problemu.

Czy dziś coś nowego w tej sprawie się wydarzy? Finlandia wysuwa propozycję, że da Rosji określony czas na zniesienia embarga dla Polski, np. 50 dni, a my odblokujemy jej negocjacje o energii. Jeśli handel mięsem nie zostanie odblokowany, Unia przerwie negocjacje w sprawie handlu gazem i ropą z Putinem. Czy Polska się na to zgodzi? Być może wyjaśni się to na dzisiejszym szczycie w Brukseli.