Strajk ogłosiły dwie największe organizacje związkowe, które zrzeszają ponad dwa miliony pracowników w zaledwie 11-milionowej Grecji. Strajkują więc niemal wszyscy, a kraj jest całkowicie sparaliżowany.

Ludzie nie zgadzają się na rządowe plany ogromnych cięć socjalnych i drakońskich podwyżek podatków w przyszłym roku. Społecznej aprobaty nie zyskał też pomysł szybkiej prywatyzacji wielu przedsiębiorstw. Zwłaszcza państwowego molochu telekomunikacyjnego OTE, w którym centrale związkowe obawiają się masowych zwolnień.

Związki planują zakończyć strajk do jutra. Twierdzą, że ten 24-godzinny bunt jest na razie tylko ostrzeżeniem dla władz.