Wielka wyprzedaż obejmie zarówno takie molochy jak Stocznia Szczecińska, Jastrzębska Spółka Węglowa czy PLL LOT, jak i wiele drobnych firm, np. PKS-y i spółki tramwajowe.

Zadłużenie państwa rośnie w błyskawicznym tempie, bo co roku trzeba pożyczać pieniądze m.in. na renty, emerytury i pomoc społeczną. Tylko w przyszłym roku rząd będzie potrzebował dodatkowych 45 mld zł. Częściowo zdobędzie je właśnie dzięki wpływom z prywatyzacji.

Możliwe, że do sprzedaży spółek dochodzi w ostatnim dogodnym momencie. Rząd bowiem sam przyznaje, że najzwyczajniej nie radzi sobie z zarządzaniem ponad 1300 firmami. "W resorcie wszyscy są zgodni. Nie możemy efektywnie nadzorować tak wielkiej liczby przedsiębiorstw" - twierdzi Michał Krupiński, wiceminister skarbu. I dodaje, że teraz informacje o sytuacji finansowej wielu firm napływają często ze zbyt dużym opóźnieniem.