Cztery lata temu, w biały dzień i w obecności rodziny, Romana Kluskę, wtedy prezesa i twórcę firmy komputerowej Optimus, policjanci wywlekli z domu. Jak groźny przestępca, Kluska został przewieziony na przesłuchanie do prokuratury. Urząd skarbowy oskarżył biznesmena o wyłudzenie co najmniej 8,5 mln zł podatku na szkodę Skarbu Państwa. Miał być to VAT, jakiego rzekomo Kluska nie zapłacił od sprzedawanego sprzętu komputerowego.

Decyzją prokuratury Romana Kluskę zatrzymano na 48 godzin jako podejrzanego. Sąd go jednak nie aresztował. W listopadzie 2003 roku śledztwo umorzono. Nie znaleziono dowodów przestępstwa.

Ale przeprosiny za to, co się stało, biznesmen otrzymał dopiero dzisiaj. Po kilku latach od wszczęcia śledztwa przeciw zarządowi Optimus SA, fiskus zdobył się na odwagę, by głośno powiedzieć: Przepraszam. Tyle tylko, że Klusce nikt nie zwróci straconych nerwów i zdrowia. Po tym, co się stało, Roman Kluska wycofał się z wielkich biznesów i zajął swym gospodarstwem rolnym we wsi pod Krakowem.