Już w grudniu, jak donosi "Polityka", mają wejść w życie nowe przepisy, przygotowane przez PiS. Mają one pomóc najbiedniejszym kupić wymarzone mieszkanie na kredyt, bo państwo zapłaci takim osobom połowę odsetek. Problem w tym, że nowe prawo jest kompletnie nieżyciowe.

Chodzi o to, że jednym z głównych kryteriów przyznawania dotacji na kredyt jest cena kupowanego mieszkania. Nie dostaniesz od państwa ani grosza, jeśli będzie ona wyższa niż tzw. wartość odtworzeniowa. To wartość za metr kwadratowy na danym terenie, ogłaszana przez wojewodę raz na pół roku. Ale ceny jak szalone idą w górę. W ciągu pół roku zmieniają się nawet o kilkanaście procent. Urzędowa stawka nijak ma się więc do rzeczywistej ceny, bo jest od niej o wiele niższa.

Jeśli chcesz kupić własne M z pomocą państwa, będziesz musiał nieźle się nakombinować. I najprawdopodobniej skończy się tak, że zamiast mieszkać w mieście, zmuszony będziesz wyprowadzić się na jego obrzeża, gdzie ceny są zdecydowanie niższe.