Tynieccy benedyktyni postanowili wykorzystać zainteresowanie Polaków delikatesową żywnością i ruszyli z masową produkcją swych sztandarowych wyrobów. Nie trzeba jednak jechać do Tyńca, by w przyklasztornym sklepiku kupić wytwarzane przez zakonników konfitury i miody.

Benedyktyni wkroczyli bowiem w nowoczesność szybciej, niż robią to na naszym rynku tacy giganci, jak Tesco czy Carrefour. Opactwo założyło sklep internetowy, w którym oferuje wysyłkową sprzedaż swoich produktów. Od 2 grudnia zakonnicy wejdą też do supermarketów, bo podpisali umowę z siecią delikatesów Alma.

"Nasza sieć ma wyłączność na wielkopowierzchniową sprzedaż benedyktyńskich produktów" - chwali się Jerzy Mazgaj, prezes Almy. "Oprócz wyrobów polskich zakonników trafią do nas również produkty z innych części świata" - dodaje. I tak z Bawarii przyjedzie do Almy zakonne piwo, a mnisi węgierscy dostarczą swoich sławnych węgrzynów.

Ale na tym nie koniec, polscy benedyktyni mają jeszcze ambitniejsze plany. Właśnie opracowują projekt umowy franczyzowej na sieć sklepów ze swoimi produktami. Ma ich docelowo powstać ponad 100. W planach mają też budowę własnej przetwórni spożywczej.