Trzeba więcej ludzi, nowych biur, komputerów, faksów, drukarek i telefonów! Niech liczą, ile rolnicy mają bydła, co uprawiają i w jakich warunkach produkują mięso, wędliny czy mąkę. Niech powstanie Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności - chce Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Problem w tym, że tacy urzędnicy już są. Osoby dokładnie tym właśnie się zajmujące zatrudnione są w Inspekcji Weterynaryjnej oraz oddziałach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, podlegających w dodatku pod ten sam resort.

Czym więc zająć mieliby się nowi pracownicy, których chce zatrudnić ministerstwo? Tym samym! Ale nawet sami rolnicy nie chcą żadnych zmian. Twierdzą, że to wprowadzi jedynie nikomu niepotrzebne zamieszanie i ogromne wydatki.

By Inspekcja mogła działać, musi mieć nie tylko ludzi i biura, ale też niezły sprzęt komputerowy. Bo wszystkie dane rolników są wpisywane do specjalnej bazy. Maszyny rejestrują też nowo narodzone zwierzęta czy informacje o tym, ile dane gospodarstwo miało plonów.

Skąd wziąć na to pieniądze? Ministerstwo Rolnictwa na razie nie komentuje swego pomysłu. Zasłania się tłumaczeniem, że przecież to tylko taki… pomysł. Ciekawe, czy tak samo resort będzie się wykręcał od odpowiedzi, kiedy ten pomysł nagle stanie się faktem.