Za jednego dolara płacimy dzisiaj tylko 2,96 zł. To o 33 grosze mniej niż w marcu, jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. Frank szwajcarski kosztuje 2,38 zł - o 25 groszy mniej niż w czerwcu, a euro - 3,8 zł, o 30 groszy mniej niż w wakacje. Tak tanio nie było od dawna!

To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy mają do czynienia z walutami obcymi. Jeśli masz do spłacenia kredyt we frankach, dolarach czy euro, czym prędzej biegnij do banku i się od niego uwolnij. Bo tylko na tym zaoszczędzisz. Przykładowo - jeśli zostało ci tysiąc dolarów do końca, zapłacisz dziś za nie 2960 zł. To o 330 zł mniej niż wtedy, kiedy dolar kosztował prawie 3,3 zł. Nieco mniej, bo 300 zł zyskasz, oddając bankowi pożyczone tysiąc euro, a jak masz franki - 250 zł.

Spieszyć powinni się również ci, którzy na gwiazdkowy prezent zamierzają kupić coś za granicą, choćby przez internet. Płacić będą przecież w walucie kraju, z którego przedmiot pochodzi. Lepiej więc już teraz kupić "zielone" czy inne papiery, bo są najtańsze.

Opłaca się też iść do kantoru czy banku wymienić złotówki z portfela na inne banknoty, jeśli chcesz nieco na nich zarobić. Trudno co prawda przewidzieć ile, ale eksperci są zgodni: złotówka osłabi się pewnie, jak zwykle, latem. Wtedy za waluty zapłacimy więcej. Wystarczy więc je sprzedać i już mamy zysk! Jeśli będzie tak, jak latem tego roku, dostaniemy nawet 10 proc. więcej niż zapłaciliśmy za nie teraz. Takiego oprocentowania za pół roku oszczędzania nie dostaniesz na żadnej lokacie w banku.

Jest tylko jedno "ale". Spieszyć się trzeba, ale nie należy skręcać do pierwszego napotkanego po drodze kantoru. Bo mają one różne ceny. Porównaj więc najpierw (sprawdzając kurs sprzedaży, nie kupna), dokąd najbardziej opłaca się iść, bo różnice w sprzedaży wynoszą nawet po kilka groszy na jednym dolarze czy franku.